Ktoś podszedł pod leszczynę i omiótł spojrzeniem cały las. Basior przygotował się do ataku, ugiął tylne łapy i skoczył.
Przewrócił szarą waderę z niebieskimi znaczeniami. Wściekła krzyczała do niego szarpiąc się.
- Puszczaj mnie ty łajdaku wstrętny! Ty szumowino, ty... ty...
- Nie martw się, nie będzie bolało... Wolisz duszenie czy zagryzienie? A może jednak śmierć w męczarniach?
- Śmierć to ty zaraz zobaczysz, ale swoją! - wadera rzuciła się na Devil'a.
- Dobra, zabije cię później. Jak ci na imię? - uśmiechnął się do stojącej na nim wilczycy.
- Co cię to? - powoli złość z niej uciekała.
- Zapytałem cię i oczekuję odpowiedzi.
- Nie powiem.
- Mów!
- NO NIE! - wydarła się.
- To zgaduję... Emmmm... Wadera?
Prychnęła pogardliwie schodząc ze mnie. Wstalem i się na nią gapiłem.
- Jell.
- Ooo... Devil jestem. - spojrzałem w górę.
<Jell?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!