niedziela, 6 lipca 2014

Od Devil'a do Jell

Devil od jakiegoś czasu wędrował po nieznanych mu terenach. Co raz bardziej wkurzała go nierówna droga po leśnych krzakach. Od dawna słyszał, jak ktoś za nim idzie. Postanowił zwabić ofiarę pod leszczynę, która rosła niecałe 5 m od niego.
Ktoś podszedł pod leszczynę i omiótł spojrzeniem cały las. Basior przygotował się do ataku, ugiął tylne łapy i skoczył.
Przewrócił szarą waderę z niebieskimi znaczeniami. Wściekła krzyczała do niego szarpiąc się.
- Puszczaj mnie ty łajdaku wstrętny! Ty szumowino, ty... ty...
- Nie martw się, nie będzie bolało... Wolisz duszenie czy zagryzienie? A może jednak śmierć w męczarniach?
- Śmierć to ty zaraz zobaczysz, ale swoją! - wadera rzuciła się na Devil'a.
- Dobra, zabije cię później. Jak ci na imię? - uśmiechnął się do stojącej na nim wilczycy.
- Co cię to? - powoli złość z niej uciekała.
- Zapytałem cię i oczekuję odpowiedzi.
- Nie powiem.
- Mów!
- NO NIE! - wydarła się.
- To zgaduję... Emmmm... Wadera?
Prychnęła pogardliwie schodząc ze mnie. Wstalem i się na nią gapiłem.
- Jell.
- Ooo... Devil jestem. - spojrzałem w górę.

<Jell?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!