- Tak. - odparła.
- Mam już tego dosyć... - powiedziałam groźnym głosem, a następnie wyszłam do basiora.
Wadera siedziała w milczeniu.
Widok basiora powodował u mnie niesmak. Było mi niedobrze. Wbiłam w niego wzrok i usiadłam na trawie.
- Coooo ci? - zapytał zdziwiony. Jednak nie miałam zamiaru odpowiadać mu na żadne pytanie.
Skaza obchodził mnie z każdej strony. Nie podążałam za nim wzrokiem, nadal byłam wpatrzona przed siebie. Po pysku basiora widziałam wyraźnie zdenerwowanie. Właśnie o to mi chodziło. Chciałam wkurzyć i zezłościć wilka.
- Uch... - burknął.
- Co jest? Coś nie tak? - zapytałam wreszcie.
- Wszystko w porządku - odpowiedział przewracając oczami.
Nagle zauważyłam, skradającą się po cichu Tianko.
<Tianko? Skaza?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!