niedziela, 27 lipca 2014

Camille - Wielkie Polowanie - zając

Chodziłam jak co ranek po szmaragdowym lesie w celu zdobycia pożywienia. Nagle dostrzegłam małego nie wielkiego, brązowego zająca. Przyczaiłam się w trawie, chciałam wyskoczyć w jak najmniej spodziewanym momencie. W czasie skoku, niestety zając zaczął uciekać. Zdecydowałam się nie poddawać i ścigać go do upadłego. Zając naprawdę umiał bardzo szybko skakać. Moje łapy zaczynały mnie coraz bardziej boleć, ale nie chciałam przegrać z jakimś zwierzakiem dziesięć razy mniejszym ode mnie. W końcu zatrzymałam się i upadłam na ziemię. Nie mogłam nabrać wdechu, biegałam za nim kilkanaście minut. Po chwili podeszłam do małego jeziorka, które znajdowało się po mojej prawej stronie. Woda była naprawdę orzeźwiająca. Nagle uświadomiłam sobie, że naprzeciwko mnie stoi ten sam zając co ten co go przed minutą goniłam. Miał taką samą wielką kropkę na grzbiecie. Ponieważ cel był odwrócony i nie wiedział jak do niego podchodzę. Z wielką wściekłością rzuciłam się na zwierzę, tym razem nie uciekł. Z dumą zaniosłam swoją zdobycz do jaskini. Zajączek, był niesamowicie pyszny. Tak właśnie wyglądało moje poranne polowanie.

Opowiadanie wysłane 26.07, przepraszam za opóźnione wstawienie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!