-Co? Najwyższa wartość to wojny? Jak wygląda życie rodzinne w takiej watasze?
-Życie rodzinne?- zaśmiałem się ironicznie.- W mojej watasze nie znajdziesz krzty miłości. Basiory łączą się w pary tylko po to, by wadery urodziły im synów. Samce wyruszają na podboje terenów czy wojny, które trwają nawet kilka tygodni, natomiast matki są zmuszone samotnie wychowywać młode. Gdy wilki wracają z wypraw, nawet nie pamiętają wadery, z którą się złączyli- zastanowiłem się chwilę.- Nawet nie spodziewałem się, że kultury między watahami mogą się aż tak diametralnie różnić.
-Dlaczego odszedłeś? Przecież nie mogłeś wiedzieć, że w innych watahach życie będzie wyglądało inaczej, prawda?
-Nie odszedłem z własnej woli.
-Wygnali Cię?
-BINGO- uśmiechnąłem się do niej
-No... Ale dlaczego?
-Od czego tu zacząć... No więc miałem młodsze rodzeństwo. Jeden z moich...- wadera mi przerwała.
-Zaraz, zaraz... Powiedziałeś młodsze rodzeństwo?- zmarszczyła brwi.
-Jak by to powiedzieć- nie chciałem się do tego przyznawać.- jestem... bękartem- spuściłem głowę. Było mi wstyd.- Ale to mało ważna historia. Zapomnij o tym.
-Skoro tak...
-Tak jak już mówiłem... Jeden z moich braci i siostra zachorowali. Matka kazała mi z nimi zostać, gdyż pozostałych braci musiała zabrać na lekcję. Powiedziała, że niedługo wróci. Czekałem... czekałem... i czekałem. Matka nie wracała. Bardzo zachciało mi się pić, a z powodu tego, że staw był tuż za jaskinią stwierdziłem, że nic im się nie stanie. To był błąd... Tamtej nocy ujrzałem mój pierwszy koszmar na jawie. Zeke...- poczułem, że łzy mi się zebrały w oczach więc zacisnąłem mocno powieki i odwróciłem głowę.- Uwierz mi Tianko... Jego ciało było tak zmasakrowane, że w żadnym stopniu nie przypominał wilka- nawet się nie spodziewałem, że opowiadając to komuś, będzie aż tak bolało. Wspominanie tego wydarzenia sprawiło, że czułem się jak by to było wczoraj.- Ale nie to było najdziwniejsze. Moja siostra Hex spała, jak gdyby nic się nie wydarzyło. Przecież, by cokolwiek słyszała, powinna być obudzona- łzy odeszły i mogłem spokojnie otworzyć oczy. Tianko milczała.- Po tym zdarzeniu ojciec wygnał mnie, stwierdzając, że to ja ostatni byłem przy Zeke'u. Co z tego, że obrażenia jakich doznał mój brat, nie zdał by dorosły basior, a co dopiero półtoraroczny szczeniak, którym byłem ja. Ale ktoś musiał ponieść winę.
-Co na to twoja matka?
-A co ona mogła zrobić- zaśmiałem się ironicznie.- Ze stron, z których pochodzę wadera nie ma żadnych praw. W mojej watasze są one tylko po to by rodziły synów. Samce nie mają do nich za grosz szacunku.
-A co się stało z twoją siostrą? Ona też została oskarżona, wygnana?
-Proszę cię... Kto miał większe powody do zabicia wilka, który jest pierwszy w kolejce do objęcia tronu? Starszy brat bękart, czy siostra z tego samego miotu w dodatku ciężko chora?
<Tianko?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!