Nie czekając na odpowiedź, ruszyłam w stronę sadzawki. Pochyliłam się i napiłam. Chłodna woda ochlapała mój nos. Kichnęłam.
- Na zdrowie! - rzucił basior.
- Dziękuję - odpowiedziałam zlizując resztkę wody z nozdrzy. - A tak właściwie, to jak masz na imię?
- Fallen - mruknął i zastrzygł uszami. Chwilę później ja też usłyszałam dziwny szelest nieopodal.
Wciągnęłam leśne powietrze.
- To chyba stadko saren. Przynajmniej tak mi się wydaje. Jesteś może głodny?
<Fallen?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!