wtorek, 8 lipca 2014

Tianko do Skazy i Camille

- Jesteś obrzydliwy - burknęłam i wzdrygnęłam się lekko. Zerknęłam na Camille, oddychała strasznie szybko i płytko. - I okropny. Jak mogłeś zrobić coś takiego?!
- Nie rozumiem, o co ci chodzi. - Basior chyba nie widział nic złego w swoim zachowaniu.
A zapowiadał się taki miły, spokojny, spędzony w samotności dzień... Zostawić Camille na pastwę tego wariata i pozbyć się obojga? Czy może zająć się jednym z nich?
Zdecydowałam się wziąć ze sobą Camille. Nie mogłam zostawić jej tak zszokowanej, a Skaza... Po prostu nie czułabym się bezpiecznie w jego towarzystwie.
- Chodź - szepnęłam i spróbowałam ją podeprzeć. Na szczęście nie była aż tak wystraszona, by nie móc iść o własnych siłach. - A ty - spojrzałam na Skazę - lepiej się stąd wynoś, bo narobisz jeszcze więcej kłopotów.
Basior przekrzywił głowę i spojrzał na mnie, jakby analizując to, co powiedziałam. Teraz dopiero trafiło do mnie, że, niestety, jest duża szansa, że będzie chciał zrobić mi na złość i zacznie za nami iść. O ja głupia! Nie oglądając się za siebie, ruszyłam z towarzyszką w stronę mojej jaskini.
- Już lepiej? - spytałam, gdy Camille kładła się przy wejściu do mojej groty.
- Chyba tak. Dziękuję - odpowiedziała, ale w jej głosie czułam wahanie.
- Zrobiłam grzybowy wywar, zjemy razem.
Nagle usłyszałam szelest w pobliskich krzakach. Spojrzałam w tamtą stronę. Na pewno nie był to szarak. Sarna, jeleń czy wilk? Jeśli wilk, to znaczy, ze Skaza za nami poszedł?

<Skaza, poszedłeś za nami? :3>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!