-W sumie, to mógłbym.- oznajmił.
-No to słucham.- uśmiechnęła się zadziornie.
Basior wstał, wziął głęboki oddech. Miał już zacząć, ale…
-A jesteś pewna, że chcesz słuchać tego jazgotu?- powiedział nagle, chcąc jakoś się z tego wymigać. Prawdą było, że Marco nie był zbyt odważny, jeżeli chodzi o publiczne śpiewanie, więc wahał się. A jednak kochał śpiewać, to było jedno z jego ulubionych zajęć. Nie wiedział, co ma zrobić. Bo z drugiej strony kiedyś tak czy siak musiałby się przełamać i wystąpić publicznie.
-Nie myśl, że dam Ci spokój.- Jell uśmiechnęła się szyderczo.- No dawaj, śpiewaj. Nie może być aż tak źle, jak uważasz.
-No okej, okej…
Gdy skończył, lekko uśmiechnął się do wadery.
< Jell? :] >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!