- Jakoś ścierpię twoje towarzystwo - westchnęłam wreszcie. - Pokazuj to, co masz do pokazania...
Ruszyłyśmy przez owe "watahowe" tereny. Kto wie, może mówiła prawdę? Mimo wszystko nie wierzyłam jej. "Ale jesli okaże się że nie ma tu żadnej watahy, lub ma dopiero powstać i nie ma prawie nikogo, to przysięgam sobie że ją rozszarpie!". Rozejrzałam się po okolicy w której się znajdowałyśmy. Oddaliłyśmy się od wody, teraz znajdowalyśmy się w jakimś lesie. Jeszcze przez chwilę szłyśmy w ciszy, gdy nagle Camilie postanowila ją przerwać:
<Camilie? czym przerwałas cisze?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!