Szłam sobie na skrajach lasu. Nie miałam co robić. Nagle zobaczyłam cień jakiejś wadery. Podeszłam bliżej. Zauważyłam w niej coś znajomego. To... Była... Coś zaczęło mi świtać.
-Skytche! - rzuciłam się na nią.
Chyba mnie nie poznała.
-Kim ty jesteś?
-To ja! Hope! Pochodzimy z jednej watahy, w której była wojna!
<Skytche?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!