poniedziałek, 14 lipca 2014

Od Fallen'a do Tianko

Biegliśmy przed siebie ile sił w łapach. Bynajmniej tak mi się wydawało.
-Tianko, jak daleko do twojej jaskini?- cisza.- Tianko?- brak odpowiedzi.- Wbiłem pazury w ziemie, gwałtownie się zatrzymując. Odwróciłem się za siebie. Nigdzie nie było żywej duszy.- TIANKO!- usłyszałem tylko swoje echo.- O nie...
Rozłożyłem skrzydła i poleciałem w miejsce gdzie ostatni raz widziałem wilczycę. Wylądowałem tuż nad urwiskiem. Spojrzałem w dół. Nie zastanawiając się chwili dłużej wskoczyłem w przepaść. Nabierając duży haust powietrza, zanurkowałem pod wodę. Rozejrzałem się dookoła. Nagle zobaczyłem drobne bąbelki powietrza unoszące się ku górze. Zanurkowałem głębiej. Zauważyłem Tianko, która bezwładnie opadała na dno. Rozłożyłem skrzydła, które pod wodą sprawowały się niemal jak płetwy. Gdy znalazłem się obok wilczycy delikatnie, ale stanowczo objąłem ją. Przy pomocy skrzydeł, szybko zacząłem się wynurzać na powierzchnię wody. Wynurzyłem się nabierając mnóstwo świeżego powietrza. Tianko zakaszlała pozbywając się wody z płuc.
-Tianko, spójrz na mnie...-rzekłem, ale wadera nie zareagowała.- Spójrz na mnie!- powtórzyłem znacznie głośniej. Wadera otworzyła oczy, ale już po chwili powieki znowu się zamknęły.- Nie zamykaj oczu, słyszysz?!- na próżno.
Spojrzałem w górę. Zbocza były zbyt strome by się po nich wspinać, a znajdowanie się w wodzie uniemożliwiło mi wzbicie się w powietrze. Rozejrzałem się. Na nasze szczęście dostrzegłem półkę skalną. Bez chwili zastanowienia podpłynąłem do niej. Chwyciłem Tianko zębami, za luźną skórę na karku. Zaparłem przednie łapy o skałę, podciągnąłem się i wskoczyłem na nią, wciągając na ową skałę również waderę. Energicznie otrzepałem się z wody. Wczołgałem się pod wilczycę, która po chwili znalazła się na moich plecach. Wzbiłem się w powietrze równolegle względem ziemi. W innym przypadku Tianko mogła by się zsunąć z moich pleców. Gdy tylko dolecieliśmy na górę, wylądowałem. Mimo, że podejmowanie ryzyka leży głęboko w mojej naturze, postanowiłem, że drogę pokonam pieszo. Latanie, nawet tuż nad ziemią z Tianko na plecach, mogło by okazać się zbyt niebezpieczne. Ale nie to było moim zmartwieniem. Kompletnie nie wiedziałem jak dotrzeć do jej jaskini. Szybko więc podjąłem decyzję i ruszyłem w kierunku swojej.
Po około godzinie szybkiego marszu dotarłem na miejsce. Ostrożnie położyłem Tianko na moim legowisku. Blask księżyca, sprawił, że w grocie panował półmrok.
-Nie wiem co bym zrobił, gdybym cię nie uratował- rzekłem to tak cicho, że nawet nie słyszałem wypowiadanych słów przez siebie samego.
Poczułem, że z waderą jest coś nie tak. Zamknąłem oczy i wytężyłem słuch. Jej serce biło, ale bardzo słabo, a oddech był niezwykle płytki. Gdy ją dotknąłem okazało się, że taj lodowata, mimo że w jaskini było dość ciepło. Uniosłem jej głowę do góry, w celu udrożnienia dróg oddechowych. Przykryłem ją kilkoma warstwami skór zwierząt. Po około półgodzinie jej oddech wrócił prawie do normy, lecz niestety temperatura jej ciała nadal spadała. Jako wojownik znałem tylko podstawy medycyny. Nie wiedziałem co robić dalej, ale byłem pewny, że nie mogę popadać w panikę. Brakowało mi umiejętności Tianko, która umiała z łatwością rozpalić ognisko. Domyśliłem się, że ta noc będzie decydująca dla życia Tianko. Położyłem się obok niej i przykryłem ją jednym ze swoich skrzydeł. Miałem nadzieję, że w ten sposób jej temperatura ciała wzrośnie.
Obudziłem się wczesnym rankiem. Oddech Tianko wrócił do normy, a co najważniejsze temperatura ciała znacznie wzrosła. Wejście do jaskini okryłem płótnem, które uniemożliwiało wpuszczenie promieni słonecznych do środka jaskini. Wyszedłem tylko na chwilę by upolować zająca na posiłek dla wadery. Gdy wróciłem wadera się przebudziła.
-Fallen?- wadera syknęła- moja głowa... Gdzie... Gdzie my jesteśmy?
-Spokojnie... Jesteś u mnie w jaskini- wyjaśniłem ściszonym głosem i zacząłem kroić zająca na małe kawałki.- Wpuściłbym trochę światła, ale to mogło by powiększyć ból głowy- rzekłem.- Na śniadanie tylko zwykły szarak, ale w twoim wypadku to najlepszy posiłek- podałem jej kawałki zająca na małym spodeczku.- Jak się czujesz?

<Tianko?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!