czwartek, 17 lipca 2014

Tianko do Fallen'a

- Ah -zachichotałam. - Nic specjalnego. To tylko taka pamiątka z mojej rodzinnej watahy. Miałam tam taką swoją "paczkę". Każde z nas czworga zrobiło sobie bransoletę z inicjałami pozostałej trójki. Na mojej widnieją imiona: Nat, Barney i Lawliet. Trochę szkoda, że musiałam ich zostawić, ale żadne nie chciało uciec ze mną, a ja nie miałam zamiaru dalej kłócić się z ojcem. No wiesz... Opowiadałam ci. Tak, wiem, myślałeś, że ta historia będzie dużo bardziej porywająca.
- Właściwie, to myślałem, że zostałaś schwytana przez ludzi. Podobno tak oznaczają wilki, które kiedyś złapali.
- W takim razie mam wielkie szczęście - przymknęłam oczy i uniosłam głowę ku słońcu. Tak przyjemnie grzało.
- Odprowadzę cię do twojej jaskini. Mam nadzieję, że tym razem obejdzie się bez zbędnych przygód - uśmiechnął się basior. - A więc? Gdzie mieszkasz?
- Widziałeś może podczas patrolu wielką górę głazów? - spytałam.
- Wydaję mi się, że tak - Fallen przybrał minę, jakby za wszelką cenę próbował przywołać w myślach obraz góry kamieni.
- No to właśnie tam mieszkam. Chodź. - ruszyłam na zachód.

<Fallen? Teraz wszystko będzie wydawało się krótkie, choćbyśmy nie wiem jak bardzo się rozpisali xD>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!