wtorek, 15 lipca 2014

Od Camille do Tainko i Skazy

Dobrze, że umiem szybko biegać. Dołączyłam do tego niewidzalność, aby Tianko nie uciekała ode mnie i nie zmieniała drogi. Chciałam z nią na spokojnie porozmawiać. Biegiem byłam totalnie wyczerpana. Dobrze, że wadera zatrzymała się, kiedy kończyły się moje resztki sił. Skaza nie zamierzał biec, stał sobie spokojnie, ziewając, kiedy Tianko omal nie zepsuła sobie przez niego psychiki. Wilczyca z zmęczenia zemdlała. Bardzo się przestraszyłam. Dobrze, że byłam lekarzem, więc wiedziałam jak przywrócić waderę do zdrowia. Zaczęłam od położenia jej w cieniu. Następnie poszłam do niedalekiego jeziora i wlałam wodę do miski wcześniej znalezioną pod drzewem. Kiedy wróciłam postarałam się obudzić waderę, szturchając ją lekko łapą. Po kilku minutach udało się.
- Tianko? Obudź się! Tianko! - krzyczałam.
- Camille? - zapytała.
- Tak, to ja. Wstawaj!
- Co się stało? Goniłaś mnie? - powiedziała stając na nogi.
- Tak, goniłam cię. Byłam w tym czasie niewidzialna. Skaza został. Nie przejął się. A tak w ogóle to zemdlałaś z zmęczenia i wysokiej temperatury. Napij się wody - poinformowałam wilczycę.
- Dzięki. Ale nie rozumiem. Dlaczego za mną biegłaś? - zapytała biorąc trochę wody do pyska.
- Chciałam porozmawiać dla osobności. Sam na sam, bez tamtego drania.
Nagle usłyszałam szelest zza krzaków. Tego się obawiałam przyszedł Skaza. Tianko zaczęła się powoli wycofywać.
- Czego jeszcze od nas chcesz?! - warknęłam wściekła.
- A co nie można? Chciałem zapytać jak tam u naszej ukochanej waderki... Tak nagle uciekła... - odparł udając troskę.
- Idź! Zostaw nas! - krzyknęła Tianko z łzą w oku

<Skaza? Tianko?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!