Skierowałem się do nory. Miałem tam sztylet, który idealnie nada się na tę okazję.
Tak więc gdy tylko zamierzałem zabrać się do poszukiwań ofiary, ona sama wyszła mi naprzeciw. Ale to nie on był ofiarą, a ja. Rozwścieczony zaczął mnie gonić. Zobaczywszy rogaty łeb od razu zabrałem się do ucieczki. Miałem tą przewagę, że sam mogłem wybrać tor pościgu z łatwością. Oczywiście wybrałem miejsce z nisko zwieszonymi gałęziami buków. Atakująca mnie ofiara szybko się unieruchomiła, zaś ja doskoczyłem wbijając sztylet w sam środek szyi.
(Opowiadanie wysłane 28, przepraszamy za opóźnienie)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!