Wydawało mi się, że basior chce ustąpić, ale zdecydowałam się złamać barierę. Nie mogę się tak izolować.
- No, ale w ostateczności mogę ci trochę streścić moją przeszłość. Choć uprzedzam, że nie jest zbyt ciekawa.
- Nie ma czegoś takiego jak nieciekawa przeszłość. Zwłaszcza kogoś, kto opuścił rodzinną watahę - skomentował z delikatnym uśmiechem.
- Mój ojciec - szaman - chciał za wszelką cenę, bym wyszła za basiora jego pokroju. Ja byłam jeszcze młoda i nie takie rzeczy mi w głowie - uśmiechnęłam się na wspomnienie radosnej części dzieciństwa. - Niestety matka popierała ojca. Pewnego dnia powiedział, iż znalazł dla mnie idealnego kandydata z sąsiedniej watahy. Nic do niego nie trafiało, więc postanowiłam, że będę udawać, że zgadzam się z jego wolą i idąc odwiedzić przyszłego męża, ucieknę z watahy. Tak zaczęła się moja nieco ponad roczna tułaczka. Ale nie uważam jej za czas stracony. Wiele się wtedy nauczyłam. Wspinaczki na drzewa, kamuflowania się, no i na przykład pieczenia mięsa, czego byłeś świadkiem. Zawitałam na chwilę w pewnej watasze, ale, jako urodzona gdzie indziej, nie byłam tam zbyt dobrze traktowana. Błądziłam więc dalej, aż trafiłam tutaj.
Przystanęłam, zdając nagle sobie z czegoś sprawę.
- Coś się stało? - spytał Fallen.
- Nie, przepraszam - ruszyłam z miejsca. - Po prostu zdałam sobie sprawę, że jeszcze nikomu nie opowiadałam swojej historii. I jaka to dla mnie ulga, to wszystko z siebie wyrzucić. A ty? Mógłbyś też coś o sobie opowiedzieć?
<Fallen?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!