poniedziałek, 7 lipca 2014

Arkona do Jigsava

Spacer koło własnej jaskini, tuż po przeprowadzce i wielu okropnych przeżyciach. Ród Perłowych Wilków poległ, a teraz była tu, na terenach wilków ze Szmaragdowego Lasu. U zaprzyjaźnionej od dawna watasze. W sercu czuła, że w duszy prawdziwych Perłowych Wilków wataha ta zostanie na zawsze. Mimo przynależenia tutaj, wciąż Arkona odczuwała ból i żal ...
Wadera wolno truchtała oglądając przy tym krajobraz. Na jej śnieżnobiałym pyszczku malował się niemy uśmiech przez podziwianie ogromnej ilości roślin. Postanowiła również, iż na tej przechadzce zbierze nieco ziółek do swoich wywarów. W końcu musiała jakoś spędzać czas, a skoro była zielarką to co stało na drodze ? Wilczyca to tu to tam przystawała i zrywała zębami różnoraką zielonkę, którą następnie wrzucała do małej paczuszki ukrytej pod prawym skrzydłem. Po dobrej godzinie usłyszała niepokojący wark i szelest w zaroślach. Zmierzchało, ale mimo to wadera nie tracąc czujności zawracając do swojej jamy, szła nieustraszona. Podirytowana zapachem, który zdawał się ją śledzić, machnęła dosyć mocno ogonem. Nie bała się, bo zapach był jej znajomy. Wreszcie z krzaków wyszedł wilk, granatowo czerwony, o dosyć szkieletowatej sylwetce i groźnym wzroku.
- Czemu zawdzięczam twoją obecność ? - zapytała nie odwracając się do niego.
Szła dalej jakby mało wzruszona obecnością basiora.

<Jigsav ? :3 >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!