poniedziałek, 7 lipca 2014

Od Camille do Tianko i Skazy

Obudziłam się jak zawsze o świcie. Poranek był chłodny i niezbyt przyjemny. Nie miałam ochoty wstawać, lecz najlepsze zdobycze są podczas porannych polować. Przeciągnęłam się, a następnie wstałam poszukiwać pożywienia.
- Jeszcze niecały rok temu nie byłam taka samotna... - pomyślałam wzdychając.
Dzień po dniu, był taki sam. Zawsze robiłam to samo. Do tej pory nie znalazłam żadnego zainspirowania, co mogło by wzbogacić mój dzień. Jednak bez skutków. Pół roku robię ciągle to samo. Zawsze chciałam poznać i mieć kogoś bliskiego, ale trudno znaleźć w jednym ogromnym lesie najmniejszego towarzysza, który mógł mnie czasem pocieszyć, czy pomóc. Chodziłam po lesie dość długi czas, jednak każde napotkane zwierzę wydawało się takie niewinne i bezbronne, że postanowiłam je po prostu ignorować. Po chwili uświadomiłam sobie, że jeśli nie chcę zabijać zwierząt, a nie jestem za bardzo głodna, to po prostu zapoluję trochę później. Błąkałam się po tych terenach bez celu kilka dobrych godzin, mimo tego nie czułam głodu, ani pragnienia. Nagle usłyszałam jakieś rozmowy. Postanowiłam podejść do źródła dźwięku.
- Witam, kim jesteś?- zapytałam nieznajomą waderę.
- Mam na imię Tianko. A ty kim jesteś? - odparła.
- Ja Camille - powiedziałam uśmiechając się.
Nagle zobaczyłam parę metrów za waderą basiora, który na mój widok zatrzymał się i odwrócił łeb.


< Tianko, Skaza? Kto pierwszy odpisze? :> >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!