Verona. Całkiem miła wilczyca. Od razu złapałam z nią kontakt. Wilczyca lubiła rozmawiać i słuchać. Od razu bez zbędnych pytań zaprowadziła mnie do alfy. Raimo, bo tak się nazywa jest bardzo interesujący. A te jego oczy! No właśnie, nie wiem co z jego oczami, bo ich nie widziałam. Cały czas był tak ustawiony, że nie mogłam ich zobaczyć. A ja tak kocham patrzeć w oczy. Kiedy samiec się oddalił ruszyłam za nim z Veroną drepczącą za mną.
- Chapadd! – zawołała.
- No chodź – uśmiechnęłam się.
- Gdzie ty idziesz? Zostaw go w spokoju, dobrze Ci radzę.
Zatrzymałam się tak, że wilczyca prawie na nie wpadła.
- Dlaczego? – spytałam – coś jest z nim nie tak?
- Nie o to chodzi – pokręciła głową – po prostu nie lubi kiedy mu się przeszkadza. A po za tym on zawsze jest czymś zajęty i chodzi zamyślony. Chodź pokażę Ci okolicę.
Skinęłam głową i ruszyłam za nią. Wilczyca prowadziła mnie przez tereny lesiste opowiadając o okolicy, zwierzętach jakie można tu spotkać i stworzeniach magicznych. Zatrzymałyśmy się na skraju polany. Przed nami rozciągał się las, który tonął w ciemności. Poczułam jakby coś mnie od niego odpychało.
- Ebrileon Neralu.
- Słucham? – spytałam.
- Las Ebrileon Neralu, blask cienia – odrzekła – Nie zaglądaj do niego jeśli Ci życie miłe. Czają się tam takie stworzenia o jakich Ci się nie śniło. Lepiej już się oddalmy.
Ruszyłyśmy w bardziej przychylną część polany. Teren powoli zaczynał się wznosić, stając się coraz bardziej stromym. Powoli wspinałyśmy się ku górze, aż dotarłyśmy na szczyt jakiejś góry. Moim oczom ukazała się przepiękna dolina.
- Dolina Moor.
- Piękna – powiedziałam.
- Urzekająca – odrzekła Verona – Góry Meadrick znajdują się na bardzo rozległym terenie, niestety nie należą tylko do nas. Dzielimy je z innymi watahami… i stworzeniami. No nic… ruszajmy, czeka nas teraz wędrówka koło Lazurowego Jeziora i przekroczenie gór z drugiej strony. Dojdziemy wtedy do Morza Landermar i to będzie koniec naszej wyprawy.
Skierowałyśmy się z Veroną na północ, schodząc po woli w dół. Kiedy teren się wyrównał, popędziłyśmy przed siebie w stronę jeziora, które lśniło z daleka. Kiedy dobiegłyśmy do wody, usłyszałam wołanie.
- Verona poczekaj!
Odwróciłam się i ujrzałam biegnącego w naszą stronę wilka.
<Ver, kogo spotkałyśmy?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!