poniedziałek, 21 lipca 2014

Maya do Kasumi

Zaraz po wprowadzeniu się do Morskiej Groty, postanowiłam pozwiedzać tereny watahy. Najpierw zaplanowałam wycieczkę na plażę Wynder.
Wiał ciepły, delikatny wiatr, co jeszcze bardziej umiliło mi spacer.
Widok był zachwycający. Słychać było fale rozbijające się o brzeg i kamienie spadające do morza. Stanęłam na jednej ze skał i z lekkim uśmiechem wpatrywałam się w morze.
Nagle poczułam ciężar spychający mnie do wody i dziki wrzask wadery. Stoczyłyśmy się po skale do morza. Byłam zbyt oszołomiona, by móc zareagować.
Poczułam wszechogarniające zimno. Zachłysnęłam się wodą i straciłam przytomność.
Obudziłam się chwilę później. Leżałam na brzegu. Zakaszlałam parę razy. Rozmazującym się wzrokiem zobaczyłam pochyloną nade mną czarną waderę z niebieską grzywą. Patrzyła na mnie niebieskimi, pełnymi strachu oczami.
- Maya?- usłyszałam jej głos. Lekko drżał. – Wszystko w porządku?
- To ty mnie popchnęłaś?- zapytałam bez wrogości.
- Przepraszam.- widziałam, że jest zakłopotana.
- Zwariowałaś?!- zawołałam.
- Brałam rozbieg, chciałam skoczyć na inną skałę. Zanim cię zobaczyłam, już się staczałyśmy w dół. Wariatka ze mnie, jeszcze raz sorry.
- Dobra, puśćmy to w niepamięć, każdemu mogło się zdarzyć. Często tak spacerujesz? – zmieniłam temat.
- Czasem fajne są takie spacery.- powiedziała.
- Pewnie. Pływać też lubisz?
- Rzadko, chyba, że jest taka potrzeba. To trauma po pewnym wypadku.
- Jakim wypadku? - zapytałam.
Opowiedziała mi o tym. Z biegiem minut rozmowa z Kasumi zaczęła się coraz bardziej kleić. Opowiadałyśmy sobie różne historie. Opowiedziała mi o kilku wilkach z naszej watahy, o swojej siostrze, Eiv’ie i ogólnie, co lubi, a czego nie, co ją denerwuje (mało było takich rzeczy), a co śmieszy (tą dziewczynę chyba wszystko przyprawia o głupawkę ). Opowiadała o przygodach, śmiesznych i strasznych, dosłownie zwijałyśmy się ze śmiechu.
Kasumi chciała się też dowiedzieć więcej o mnie, ale ja nie lubię o sobie mówić. Koniecznie musiała wiedzieć jak to jest, tak przeprowadzać się co kilka dni. Opowiadałam o moich podróżach jeszcze za życia rodziców i po ich śmierci. Co widziałam, co słyszałam, gdzie byłam i co robiłam. Takie tam.
Rozmowa z nią od razu poprawiła mi humor. Tej wilczycy chyba nie da się nie lubić!
Nagle spojrzała w słońce.
- Ajaj! Zobacz gdzie słońce! Muszę lecieć! Eiva pewnie zachodzi w głowę, co mi znowu strzeliło!
- Pewnie! Fajnie się z tobą rozmawia. Miło było poznać!- powiedziałam.- Ja jeszcze tu posiedzę.
-OK.- zawołała, biegnąc przed siebie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!