- Tak, tak, oczywiście... - mruknął i spojrzał na mnie nieco zdezorientowany.
- Coś cię trapi? - przyjrzałam się basiorowi. Nie wyglądał zbyt dobrze.
- Nie, to tylko zmęczenie - westchnął i położył kawał mięsa obok paleniska. Nie byłam pewna czy mówi prawdę, ale postanowiłam odpuścić. - A skąd w ogóle wzięłaś pomysł na takie przyrządzenie mięsa?
- Kiedyś, podczas mojej wędrówki, napotkałam się na niedawno spaloną część lasu. Wiele zwierząt, którym nie udało się uciec, leżało nadpalonych w popiele. Choć nie chciałam jeść ich resztek, byłam strasznie głodna. No i w sumie tak mi posmakowało, że postanowiłam od tej pory przygotowywać tak niektóre posiłki.
- Ciekawy sposób - odparł Fallen. - Jak myślisz? Jest już gotowe?
Zerknęłam na skwierczącą sarninę.
- Tak, chyba możemy już zacząć jeść.
Zdjęłam mięso z patyka, który wcześniej wbiłam w ziemię, a basior sięgnął po kawałek leżący na trawie. Zajadaliśmy w ciszy. W powietrzu unosił się zapach pieczonej sarny, a słychać było tylko nasze mlaskanie, skwierczenie ogniska i świerszcze. Rozejrzałam się. Nawet nie zauważyłam, kiedy zapadł zmrok.
- Fallen? Śpimy tutaj czy wracamy do jaskiń?
<Fallen?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!