niedziela, 27 lipca 2014
Tianko - Wielkie Polowanie - sarna
Gdy tylko Skaza i Camille zajęli się rozmową ze sobą, postanowiłam uciec. Biegłam tak, aż zabrakło mi tchu i zaczynałam tracić czucie w łapach. W końcu, gdy już wiedziałam, że żaden z wilków nie poszedł moim tropem, usiadłam na trawie i rozejrzałam się. Znajdowałam się nad Zatoczką Seanne. Wytężyłam słuch, ale moje uszy wyłapywały tylko świergot ptaków i plusk wody. Podeszłam do nurtu Hedmount Creek i napiłam się. Nos miałam jednak nieco bardziej wyczulony niż słuch. Poczułam aromat niedużego stadka saren. Moje przypuszczenia potwierdziły się, gdy w wodnej tafli ujrzałam płynące charakterystyczne ciemnobrunatne ekskrementy. Postanowiłam więc iść wzdłuż rzeki, przez którą to zapewne przeprawiało się stado. Po jakimś czasie dotarłam do miejsca ich przeprawy. Poznałam to po śladach w kopyt w ziemi oraz wybrednie obskubanych korzonkach i grzybach. Porzuciłam więc drogę wzdłuż rzeki i zaczęłam zagłębiać się w Słoneczny Zagajnik. Aromatyczna woń była wyczuwalna coraz intensywniej. W końcu udało mi się dojrzeć dość sporą grupę wędrujących saren i dwa potężne jelenie. Nie mając ochoty na wymyślanie zasadzki, upatrzyłam sobie sztukę, która wydawała mi się najsłabsza i najbardziej bezbronna. Zakradłam się jak najbliżej niej i, używając rozdwojenia, stworzyłam swoją kopię. Podczas, gdy ona nadal czekała w krzakach, ja wyskoczyłam z ukrycia i zaczęłam ujadać, by odstraszyć resztę stada. Bądź co bądź, nie chciałam się narazi na atak jelenia, który mógłby przypadkiem zacząć bronić samicy. Moja replika zajęła się skierowaniem zwierzyny na właściwy tor ucieczki. Po wystraszeniu reszty sfory, rzuciłam się w kierunku mojego celu. „Druga ja” nie była mi już potrzebna, więc scaliłam się z nią, by nie tracić energii. Tak jak wywnioskowałam z obserwacji, sarna miała problem z tylną nogą, więc dogonienie jej nie stanowiło większego problemu. Gdy byłam już dostatecznie blisko, skoczyłam do przodu, przewracając ofiarę. Natychmiast wbiłam zęby w jej kark, po czym, dla pewności, wtopiłam pazury w okolice serca. Sarna natychmiast przestała oddychać, a ja w spokoju zaczęłam pałaszować jej świeże, mięciutkie mięso.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!