sobota, 26 lipca 2014

Tianko - Wielkie Polowanie - zając

Po udanym polowaniu na bażanta postanowiłam wrócić do domu. Zarzuciłam samca na grzbiet, ponieważ był zbyt ciężki, by utrzymać go w pysku. Szłam powoli rozglądając się bacznie po okolicy. Mimo iż co nieco już upolowałam, spiżarnia świeciła pustkami i przydałyby mi się większe zapasy. Mój nos był dziś bardzo czuły na zapachy mięsa. Może to dlatego, że miałam dość jedzenia podstarzałych jeleni i saren? Fakt, że podczas wędrówki wyczułam zapach szaraków. Na pewno było ich dość sporo w jednym miejscu, ponieważ wydzielały bardzo silną woń. Szłam powoli w stronę, którą wskazywał mi nos, co jakiś czas poprawiając zdobycz, zsuwającą się z grzbietu. Gdy już miałam zające w zasięgu wzroku, położyłam bażanta na ziemi. Tym razem nie miałam ochoty na zbędne bieganie po lesie. Wykopałam w ziemi rów na wysokość trzech dojrzałych szaraków, a następnie przykryłam go gałęziami ze zwalonego drzewa. Burza, która przeszła przez Szmaragdowy Las kilka dni temu, narobiła wiele szkód, ale też pomagała w polowaniach. Zwalone pnie można było bardzo łatwo i skutecznie wykorzystać. Zrobiłam dość spory łuk, by obejść zające od tyłu i jednocześnie ich nie przestraszyć. Gdy tylko uznałam chwilę za dogodną, wyskoczyłam z kryjówki ujadając. Przestraszone szaraki rzuciły się do ucieczki w przewidywanym przeze mnie kierunku. Usłyszałam trzask gałęzi, więc zwolniłam. Jeśli coś wpadło w moją pułapkę, nie wydostanie się o własnych siłach. Podeszłam do wykopanego wcześniej dołu i wskoczyłam do środka. Młode bezskutecznie próbowało wyskoczyć z potrzasku. Jednym szybkim ruchem wbiłam kły w jego kark, by pozbyło się wszelkich nadziei na ucieczkę. Oblizałam się, czując na języku słodki smak krwi i wraz z nowym łupem, skierowałam się w miejsce porzucenia bażanta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!