- Coś nie... - Fallen nie dokończył. Chyba także usłyszał szelest, bo zastrzygł uszami.
Odwróciłam się i ujrzałam parę świecących ślepi.
- W nogi! - krzyknęłam i zaczęłam biec przed siebie.
Zszokowany basior zaczął biec za mną, ale zaraz przystanął i przyjrzał się dokładniej Mongrelowi.
- Nie dasz mu rady - krzyknęłam widząc, że wilk szykuje się do ataku.
Fallen chyba nigdy wcześniej nie spotkał Mongrela, skoro się na niego porywał. Ja miałam wątpliwą przyjemność spotkać kiedyś całe ich stadko. Teraz, na szczęście, trafiliśmy na osobnika, który oddzielił się od grupy. Basior rzucił się na przeciwnika. Nie wiedząc co robić, zdecydowałam się użyć rozdwojenia. Nie byłam pewna, czy dobrze robię, zwłaszcza, iż teraz potrzebne były wszystkie siły jakie posiadałam. Wraz z moją kopią pośpieszyłam na pomoc towarzyszowi. Podczas, gdy mi udało się zdezorientować wroga, Fallen wbił swoje kły w jego nogę. Niestety, Mongrele mają dość grubą skórę i to tylko jeszcze bardziej rozjuszyło stworzenie. Fallen, widząc, że dużo nie wskóramy, spojrzał na mnie znacząco. Na szczęście był na tyle inteligentny, że umiał wycofać się, nie uznając tego za porażkę. Tak, jedynym wyjściem z tej sytuacji była ucieczka. Rzuciliśmy się więc w najgęściej zalesioną część lasu, mając nadzieję, że to stworzenie się tam nie zmieści. Mylne nadzieje. Mongrel zaczął taranować wątłe drzewa i krzewy. Chaszcze były tak gęste, że oboje nie zauważyliśmy urwiska u ich końca. Ja wpadłam do wody, a basior w ostatniej chwili, muskając ją łapami, wzbił się na skrzydłach i wylądował na brzegu.
- Pomocy! - byłam tak zaskoczona i zestresowana, że nie mogłam utrzymać się na powierzchni. Spojrzałam tylko w górę i ujrzałam zawiedzionego Mongrela, który nie zdecydował się za nami skoczyć. Potem zaczęłam zanurzać się w wodnej otchłani.
<Fallen?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!