- Samotniczką to ty raczej nie jesteś? - uśmiechnął się.
- Nie. W watasze żyję. - mruknęła lekko zdziwiona jego zachowaniem.
- Czy chciałoby ci się doprowadzić mnie do alfy? - zamrugał oczami.
- Szczerze... To nie. Nie po tym jak chciałeś mnie zabić! - cofnęła się z ironicznym uśmiechem.
- No sorry, mam... No, powiedzmy rozdwojenie jaźni. To jak, zaprowadzisz mnie? - zamerdał ogonem.
- No okay. - zgodziła się wreszcie.
Wilki szły około 30 min. rozmawiając żywo. Początkowo nieufni niezauważyli jak jakaś ciemna postać przemknęła przed nimi. Przypominające konia zwierzę, wygłodniały szkielet oblepiony czarną skórą ze skrzydłmi o białych ślepiach zaczaiło się na ofiary. Powoli wychodziło na wydeptaną leśną drogę.
Tymczasem Devil zaczął coś podejrzewać. Spojrzał za siebie i powrócił do rozmowy z jakże miłą waderą. Testral powoli zbliżał się parskając dziko. "Przewodniczka" Devil'a wrzasnęła i skryła się za wilkiem. Odwróciła się i znów wrzasnęła - drugi testral zbliżał się od tyłu. Po prawej stronie wilków była stroma skała, a po lewej rwąca rzeka. Nie było szans, aby uciec. W basiora znów wstąpił demoniczy Devil. Zaczął warczeć i przygotowywać się do ataku.
- Przygotuj się do ataku... - syknął.
<Jell?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!