Camille rankiem zajrzała do swojej skrytki, w której trzymała pożywienie. Ku jej zdziwieniu leżał w niej jedyny kawałek zająca. Bez dłuższych namyśleń wyszła z jaskini zrobić zapasy jedzenia. Po niedawnym deszczu polana zwracała swoją uwagę wielką ilością kałuż i wilgoci. Wadera rozglądała się za celem polowania. Niestety rozproszył ją hałaśliwy dźwięk, pochodzący od ptaków.
- Prawdopodobnie zalało im gniazda... - pomyślała wzdychając.
Wilczyca skryła w swoim futrze uszy, niestety to dużo nie pomogło. Na ptaki nie miała ochoty polować i męczyć się z jakimiś piórami. Wolała świeżutkie krwiste mięso. Na samą tą myśl oblizywała pysk. No jaki wilk może woleć pysznego czworonoga, od jakiegoś ptaka? Oczywiście, można zdecydować się na taką opcje, jeśli nie ma nic innego do zdobycia. Po chwili Camille warknęła bardzo głośno, co pomogło odstraszyć kilka hałaśliwych ptaszyn. Waderze trochę ulżyło i pomogło dalej skoncentrować się na szukaniu jej śniadania. Nagle zauważyła zwierzynę koloru rudego, z długim puszystym ogonem oraz wydłużonym pyskiem. Krótko mówiąc spostrzegła lisa. Jego łapy były całe pobrudzone błotem. Lisowi nie musiało być wygodnie chodzić po takim przestrzennym polu. Wilczyca powoli zaczęła zbliżać się do wyznaczonego celu. Okazało się, że zwierzę było uwięzione w korzeniach drzewa. Łapa obiektu wyglądała na złamaną. Jednak zamiast stać bezużytecznie, złapałam rudzielca za kark i zacisnęłam jak najmocniej, następnie szybkim krokiem wróciłam do jaskini. Połowę zdobyczy zjadła, a połowę schowała do swojej spiżarni. Po posiłku zdecydowała się na przedpołudniową drzemkę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!