czwartek, 31 lipca 2014
Chapter Additen - Wielkie Polowanie - Lis
Jak obiecałam tak zrobiłam. Wczesnym świtem wyruszyłam na ,,lisa’’. Wczoraj tak mnie zdenerwował, że postanowiłam sobie zapolować na niego dla zabawy. Ciągle miałam w pamięci jego zapach od wczoraj. Zadarłam łeb do góry i wciągnęłam powietrze. Nic. Skierowałam się w stronę polany gdzie go wczoraj widziałam. Co chwilę węszyłam w powietrzu. W końcu złapałam trop. ,,To teraz się zabawimy’’ pomyślałam i ruszyłam pędem w kierunku południowo-zachodnim. Nagle coś usłyszałam i padłam plackiem na ziemię. Lis? Nie, coś większego. Leżałam i nasłuchiwałam. Kiedy ,,to coś’’ się oddaliło, podreptałam dalej. Po paru minutach dotarłam do lisiej nory. Rudzielec siedział w środku. Rzuciłam się w dziurę i miałam już go złapać, jak nagle się zatrzymałam. Moja głowa i przednie łapy znajdowały się w środku… niestety zaklinowałam się na wysokości żeber. ,,Super’’ pomyślałam. Rudzielec oczywiście skrył się w głębi i nie byłam w stanie go dosięgnąć. Zaczęłam rozkopywać łapami ziemię wokół siebie, aby móc się wydostać. Po dwudziestu minutach walki w końcu mi się udało. Odskoczyłam od jamy i zaszyłam się w pobliskich zaroślach. Przycupnęłam i czekałam. ,,Lisku chodź do Chap, Chap Cię zapozna z jej ząbkami’’. Spokój i cisza. Tylko to towarzyszyło mi przez najbliższe dwie godziny. Pan rudzielec najwidoczniej nie miał zamiaru wychodzić ze swojej norki. ,,Trzeba go jakoś wykurzyć z tej jamy’’ pomyślałam. Podniosłam się i zaczęłam zbierać suche gałązki i trawę. Wszystko co zebrałam zanosiłam pod norę. Kiedy uzbierała się już porządna kupka, wzięłam dwa kamienie. Jeden gładki, drugi chropowaty. Uderzałam jednym o drugi, aż iskra zajęła stertę zielska. Odsunęłam się i patrzyłam jak ogień powoli pochłania lisią norę. ,,Będzie lis na chrupko’’ pomyślałam i z uśmieszkiem czekałam na mój posiłek.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!