- Fallen? - syknęłam z bólu. Odezwanie się, to był jednak zły pomysł. - Moja głowa -
szepnęłam. - Gdzie... Gdzie my jesteśmy?
- Spokojnie... Jesteś u mnie w jaskini - wyjaśnił mi ściszonym głosem i zaczął kroić jakieś mięso. - Wpuściłbym trochę światła, ale to mogłoby powiększyć ból głowy - dodał. - Na śniadanie tylko zwykły szarak, ale w twoim wypadku to najlepszy posiłek - podał mi mały spodeczek. - Jak się czujesz?
- Nie wiem... To znaczy... - zaczęłam, ale nie dane mi było dokończyć.
- Już, lepiej nic nie mów, odpoczywaj - przerwał mi basior. - Ja pójdę po odrobinę wody.
Tak, woda, to było coś, czego teraz pragnęłam najbardziej. Niemiłosiernie suszyło mnie w gardle. Czy on czytał mi w myślach?
- Dziękuję - uśmiechnęłam się do basiora, gdy przyniósł mi napój. Wzięłam mały łyk i zakaszlałam. Tak, teraz o niebo lepiej.
Zjadłam powoli zająca, rozdrabniając go na bardzo malutkie kawałeczki.
- Przepraszam za kłopot - mruknęłam, gdy ból głowy przestał mi już tak dokuczać.
- Przecież nie mógłbym cię tak zostawić - odrzekł nieco zaskoczony.
- Ale gdyby nie ja, nie opuściłbyś pracy i nie naraził się na walkę z tą bestią. Ja... Może lepiej już pójdę - westchnęłam i spróbowałam wstać. Niestety nieudolnie. Potknęłam się o własne łapy. - Jak zwykle, muszę się ośmieszyć - burknęłam pod nosem. Nie wiem czy Fallen to słyszał.
W końcu pewnie stanęłam na czterech kończynach i wyłoniłam się z jaskini. Pierwszy blask słońca nieco mnie oślepił, ale za chwilę przyzwyczaiłam się do padającego mi na oczy światła.
- Dziękuję ci, Fallen. I jeszcze raz bardzo przepraszam. - powiedziałam do stojącego obok mnie basiora.
<Fallen?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!