środa, 30 lipca 2014
Chapter Additen - Wielkie polowanie - zając
Nie ma nic smaczniejszego niż królicze mięso, a jeszcze lepsze jest pieczone królicze mięso. Ślinka cieknie, palce lizać. Z takim nastawieniem obudziłam się dzisiaj rano. Wybiegłam z jaskini i skierowałam się w stronę górskich łąk, w celu znalezienia mojej zdobyczy. Ledwo się zbliżyłam, a przede mną przebiegł dorodny zając. ,,Idealnie’’ – pomyślałam. Ustawiłam się w odpowiednim miejscu i wyczekiwałam na szaraczki. Jakieś dziesięć metrów przede mną nagle wyłoniły się zajęcze uszy. Zerwałam się i pobiegłam do ofiary. Już miałam go złapać kiedy nagle mignęło mi przed oczami rude futro. Pobiegłam dalej i odwróciłam się, akurat żeby zobaczyć jak moje śniadanie znika wraz z lisem… ,,Cóż był szybszy’’ – pomyślałam i wróciłam na pozycję. Niedługo później kolejny szaraczek około pięćdziesiąt metrów ode mnie. Powoli ruszyłam skradając się wśród wysokiej trawy. Nie przeszłam nawet dwudziestu metrów jak wyskoczył lis i porwał go. Lekko zdenerwowana wróciłam, klapnęłam na ziemię i czuwałam. Tym razem wyszukiwałam nie tylko zająców. Szukałam też JEGO. Nie minęło więcej niż godzinę, jak się pojawił. Machał kitą na prawo i lewo. Przyczaił się niedaleko zajęczej nory. Zaczęłam sunąć w jego stronę. Krok za krokiew zbliżałam się do rudzielca. Położyłam się dziesięć metrów za nim w wysokiej trawie. Obserwowałam norę i lisa. Pojawiły się uszy. Rudy drgnął. Podniósł się w tym samym momencie co ja. Wystrzeliliśmy do przodu. Byłam szybsza. Złapałam szaraka za gardło i skoczyłam na rudego. Lis był oszołomiony. Z zającem w pysku warczałam na niego przyduszając go do ziemi. Szarak się wyrywał więc zmiażdżyłam mu krtań i odrzuciłam na bok. ,,Na Ciebie czas przyjdzie jutro’’ – pomyślałam i puściłam go wolno.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!