poniedziałek, 28 lipca 2014

Night Killer - Wielkie polowanie - bażant

Rozpoczęło się wielkie polowanie. Ociągając się, wyszedłem z nory. Moim ospałym wzrokiem, ogarnąłem krzątające się wszędzie wilki. Z niechęcią, pochyliłem łeb i wciągnąłem powietrze. Czuć było chyba wszystko, oprócz bażanta... Lekkim truchtem ruszyłem po leśnej ścieżce. Upał był niesamowity, a promienie słońca, jakby złośliwie świeciły akurat na moją czarną sierść na karku. Usłyszawszy szelest odwróciłem głowę, i ujrzałem znikający na krzakami bażanci ogon. Wskoczyłem w zarośla, i dysząc niespokojnie pobiegłem za bażantem. Tej jednak, nie zważając na latające w powietrzu bieliki, pomachał skrzydłami i tyle widziałem mój smakowity obiad. Westchnąłem, i powolnym krokiem zacząłem oddalać się w stronę innej części lasu, w zamiarze zapolowania na sarnę. Coś tknęło mnie jednak, że zrobiłem nawrót w tył, i mi się to opłaciło. Mój bażant, stał sobie spokojnie i wyjadał ziarna z trawy, w pełnym przekonaniu, że, mnie już tu nie ma. Skoczyłem więc na niego i wbijając kły, zraniłem skrzydło, Nie chwyciłem jednak mocno... bażant wyswobodził się i w trybie natychmiastowym, schował się w jakimś tunelu. "Dziwne miejsce, jak na bażanta" - Przeszło mi przez myśl. Ale czekałem. Siedziałem, patrząc w niebo i licząc obłoki. Po godzinie, bażant wyskoczył i wtedy już go miałem. Z przegryzionego gardła tryskała krew, a ja, rozkoszowałem się smakiem bażanciego mięsa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!