-Zrobiło się jakoś romantycznie…- palnął nagle Marco.
-Co?- Jell spojrzała na niego ze zdziwioną miną.
-Nie, nie, nic… Nieważne…- zestresował się trochę.
Przez dłuższą chwilę panowała głucha cisza.
-Może popływamy?- zaproponował w końcu basior.
-Tak, chętnie.
Wilki wolnym krokiem weszły do wody.
-Za ciepła to ta woda nie jest.- stwierdziła Jell.
Marco zamachnął się i ochlapał stojącą obok waderę wodą.
-Hej!- krzyknęła.
Sierść Jell ociekała wodą. Basior zaczął głośno się śmiać. W pewnej chwili Jell zaczęła go gonić, przy każdej nadarzającej się okazji również ochlapywała go lodowatą wodą z morza. Nagle wilk zaczepił łapą o jakiegoś wyrastającego z dna glona, więc nie mógł dalej biec. Jell wykorzystała sytuację i popchnęła Marco tak, że upadł i cały zanurzył się w wodzie. Wstał. Teraz to ona się śmiała. Faktem było, że basior wyglądał przekomicznie – jego zawsze bujna i puszysta, w tej chwili cała przesiąknięta wodą czupryna oklapła na jego pyszczek, tak samo sierść na reszcie ciała.
<Jell? :3>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!