-Robimy przerwę?- spytałem waderę, zbliżając się do wody.
-Jeszcze się pytasz? Przez ten upał nie da się normalnie żyć- odparła również podchodząc od wody.
Zanurzyliśmy pyski w wodzie, która okazała się chłodna. Tego było nam trzeba. Kontem oka spojrzałem na waderę, która pochylała się nad rzeką tuż obok mnie. Zanurzyłem łapę w wodzie i ochlapałem ją lekko. Tianko spojrzała na mnie mrużąc oczy, ja zaś się szeroko wyszczerzyłem w uśmiechu.
-Nie chcesz być wrzucony do tej wody, prawda?- jeszcze chwilę, się na mnie popatrzyła, po czym ponownie zaczęła pić.
Mimo ostrzeżenia wilczy, ja wykorzystując chwilę jej nieuwagi, znowu ją ochlapałem, kolejną porcją chłodnej wody, tyle że znacznie mocniej niż poprzednio. Zacząłem się lekko śmiać. Tianko, bez słowa podeszła do mnie i wepchnęła mnie do wody. Cały ociekałem wodą.
-I kto się teraz pośmieje?- uśmiechnęła się, widząc moją zirytowaną minę.
Wyszedłem z rzeki i energicznie się otrzepałem. Oczywiście cała woda spadła na Tianko.
-Fallen… Doszyć… Przestań już.
-Ups… Wybacz- spojrzałem na nią. Jej grzywka była cała mokra i oklapnięta. Zasłoniła jej niemal całą twarz. Wadera jednak szybko strzepała z niej wodę. -Ruszajmy dalej- rzekłem przechodząc przez rzekę. Tianko, zaś obrała drogę skacząc z kamienia na kamień.
Po pewnym czasie na horyzoncie dostrzegłem dość sporych rozmiarów górę głazów.
<Tianko?>
Kątem oka, kolego myśliwcze, kątem ;)
OdpowiedzUsuń