- TIANKO! - wrzasnąłem tak, że ptaki odleciały z pobliskich drzew, a ja poczułem ból gardła. - Mamy obiad. - dodałem cicho mruczącym głosem, po czym rzuciłem się na patrzącą z niedowierzaniem waderę. Zaczęła uciekać, a już po paru metrach zatrzymałem się z szaleńczym śmiechem. Po chwili wpadła na mnie Tianko, która najwyraźniej mnie goniła.
- Co ty robisz?! - krzyknęła na mnie przygniatając mnie do ziemi.
- Mhrrrr, ooaa! Mógłbym cię spytać o to samo. - odparłem, puściłem jej oczko i obliznąłem się. Wadera zmarszczyła brwi i uwolniła mnie.
<Tianko? Camille?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!