wtorek, 29 lipca 2014
Night Killer - Wielkie Polowanie - Zając
Stojąc na brzegu rwącego strumyka, wpatrywałem się w przezroczystą taflę wody. Uspokajający plusk sprawił, że nagle poczułem ogarniającą mnie ze wszystkich stron senność. Już miałem zapaść w krótką, jakże przyjemną drzemkę, gdy ukazał się przede mną szaro - bury, dorodny zając. Przekrzywiwszy łeb, spojrzałem na niego kątem oka. Nie czułem ani głodu, ani potrzeby ganiania za zającem, więc posłałem mu spojrzenie łaskawego kata, który postanawia darować zbrodniarzowi i znowu zamknąłem oczy. Zając jednak, siedział przede mną i jakby czekał, aż się na niego rzucę. "Zdumiewające, do prawdy zdumiewające" - Pomyślałem, i cicho warknąłem na zająca, mówiąc mu jakby: "Spadaj stąd". On jednak nie poszedł. Teraz, naprawdę mnie zdenerwował. Moja, jakże rozbudowana cierpliwość, też ma swoje granice. Przylgnąłem brzuchem do ziemi, wlepiając wzrok w zająca, który powolutku, po kila mm. oddalał się. Chyba już wiedział, że jego "niewinna" zabawa może skończyć się dla niego tragicznie. I tak właśnie się stało. Poderwałem się do biegu, a zając z trudem uniknął moich kłów. Prowadził pościg na równinę, jakby po to, żebym go łatwiej złapał. Okazało się, że to bardzo, ale to bardzo szybki zając. Nie zemną jednak te numery. Moje długie, chude łapy i doskonale wypracowane mięśnie, szybko podołały zadaniu. Złamanie karku zającowi nie trwało długo. Mięso jednak, nie było smaczne. Był to jakiś żylasty zając.. I po co, ach po co ja się z nim męczyłem?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!