poniedziałek, 7 lipca 2014

Skaza do Akiry

Byłem w Szmaragdowym Lesie. Zrywałem piołun, kiedy poczułem woń jakiegoś basiora. Szybko podniosłem łeb, by sprawdzić, czy znam owego wilka i przede wszystkim należy do naszej watahy. Jak się okazało nie był intruzem. Zerwawszy ziele, postanowiłem się z nim zaznajomić.
- Wiitaaj! - wykrzyknąłem udawaną radością jakbym znał go od wieków.
- O, cześć! - uśmiechnął się lekko rozkojarzony. - Znamy się? - zmarszczył trochę brwi, nadal się uśmiechając.
- Niee. - spojrzałem mu w oczy. - Jestem Skaaazaa. - szepnąłem cicho.
- Akira. - odwzajemnił się, jednak zauważyłem, że zdziwienia zaczęło powoli znikać z jego pyska i basior staje się znudzony moją obecnością. - Jesteś nowy, prawda?
- Stary. Nowy tylko w stadzie. - odparłem nie nazbyt umiejętnie.
- Haha! Dziwny jesteś. - burknął nieco wymuszenie się po chwili.
- Nawet nie wiesz jak bardzo. - odparłem monotonie. - Co tu robisz, Aaakirooo?
- Mógłbym spytać o to samo.
- Jak pewnie zauważyłaś, zbieram zioła.
- Jesteś zielarzem?
- Niezupełnie... A ty?

<Akiro?>

Skaza de Noir do Tianko

Jakiś stary dziwny las. Inny niż wszystkie. Widać, że jeszcze kilka lat temu coś musiało się tu stać, bo teraz połamane i zniszczone gałęzie i pnie porastały świeże i młode roślinki.
Po chwili do moich nozdrzy dotarł swąd dymu i niezwłocznie rozejrzałem się czy aby nic mi nie grozi. W oddali zobaczyłem dym, unoszący się zza stert głazów. Powoli ruszyłem w tamtą stronę. Ostrożnie stąpając po ziemi wpatrywałem się w wyznaczony punkt. Choć coś wyraźnie płonęło żywym ogniem, z niewiadomych przyczyn nie czułem strachu. Bardziej ekscytację.
- No czeeeść. - rzuciłem rozwlekle.
Brązowa wadera rozpaliła ognisko nieopodal głazów. Przyprawia jakąś miksturę albo po prostu gotowała zupę. Na mój widok podniosła łebek jak oparzona i odskoczyła do tyłu. Dopiero po chwili zrozumiała, że nic jej nie grozi i zaczęła się śmiać nie mogąc złapać oddechu . Jej serce musiało walić jak oszalałe.
- Cześć. - wydusiła z siebie dysząc jeszcze niespokojnie. Ja zaś podszedłem do kociołka i zacząłem obwąchiwać zamieszczoną w nim substancję. Umoczyłem łapę w wywarze i obejrzałem dokładnie. Kremowa gładka substancja. Mlasnąłem głośno, skrzywiłem się i już chciałem odejść, lecz wadera zaskoczona spytała:
- Co robisz?
- Tańczę sambę. - odparłem jakby to było oczywiste. Wilczyca otworzyła szeroko oczy.

<Tiankołłł? :3>

niedziela, 6 lipca 2014

Od Jell do Devila

Wilczyca warknęła głośno. Później zaczęła warczeć coś pod nosem... Otrzepała się z piachu po czym zaczęła się zabierać do swej jaskini.

- Gdzie idziesz ? - zapytał basior
- Nie powinno Cię to obchodzić - warknęła idąc
- A może powinno ? - zaczął drażnić waderę
- A może jednak nie ?! Taki groźny, a teraz co milusiński ? - warknęła
- A może tak.
- Phi. Najpierw zabić chce.. - zaczęła kpić

Basior stał się czerwony. Już miał się rzucić gdy...

(Devil ?)

Nowa wilczyca!

Witamy Camille!

Od Devil'a do Jell

Devil od jakiegoś czasu wędrował po nieznanych mu terenach. Co raz bardziej wkurzała go nierówna droga po leśnych krzakach. Od dawna słyszał, jak ktoś za nim idzie. Postanowił zwabić ofiarę pod leszczynę, która rosła niecałe 5 m od niego.
Ktoś podszedł pod leszczynę i omiótł spojrzeniem cały las. Basior przygotował się do ataku, ugiął tylne łapy i skoczył.
Przewrócił szarą waderę z niebieskimi znaczeniami. Wściekła krzyczała do niego szarpiąc się.
- Puszczaj mnie ty łajdaku wstrętny! Ty szumowino, ty... ty...
- Nie martw się, nie będzie bolało... Wolisz duszenie czy zagryzienie? A może jednak śmierć w męczarniach?
- Śmierć to ty zaraz zobaczysz, ale swoją! - wadera rzuciła się na Devil'a.
- Dobra, zabije cię później. Jak ci na imię? - uśmiechnął się do stojącej na nim wilczycy.
- Co cię to? - powoli złość z niej uciekała.
- Zapytałem cię i oczekuję odpowiedzi.
- Nie powiem.
- Mów!
- NO NIE! - wydarła się.
- To zgaduję... Emmmm... Wadera?
Prychnęła pogardliwie schodząc ze mnie. Wstalem i się na nią gapiłem.
- Jell.
- Ooo... Devil jestem. - spojrzałem w górę.

<Jell?>

Od Akiry do Raima

Jego ekscytacja opadła w jednej chwili. Nie tak wyobrażał sobie spotkanie po latach… Jednak czego on się spodziewał? Że Raimo rzuci mu się na szyję z radości że znów go spotkał? Na tą myśl przypomniał sobie jego niezbyt kolorowe dzieciństwo. To dlatego on tak bardzo się zmienił? Psychika pewnie dała się we znaki – i dlatego stał się takim niezbyt przyjaznym basiorem. Czuł to po jego głosie, poza tym on sam mu to powiedział. To już nie ten sam Raimo. W jego głowie pojawił się obraz z jego dzieciństwa, gdy będąc jeszcze małym wilkiem, został wepchnięty przez pewnego basiora w krzak cierni. Był tak zdenerwowany, że prawie gryzł gałęzie. Skoro jedna chwila cierpienia wywołuje taki gniew, co może dziać się z wilkiem przez kilka lat tego samego uczucia? W tamtym momencie już mu nie potrafił mu się dziwić. Zmienił się dlatego. Samotność i ból tak na niego wpłynęła… Westchnął ciężko i wsłuchał się w cichą grę świerszcza. Po chwili przerwał jednak ciszę jaka zawitała między nimi.
- Jesteś samotnikiem, czy żyjesz w watasze? – spytał


(Raimo? ._. )

Od Jell do Marco

Była chwila ciszy, która wydawała się trwać wiecznie. Ani Jell ani nowo poznany wilk Marco nie mieli żadnego tematu...

- Już tak rana nie krwawi.. - powiedziała wadera przerywając cisze
- Tak.. W ogóle skąd wiesz gdzie mieszkam ? - zapytał
- Ty mieszkasz tu ? - uśmiechnęła się i powstrzymywała się od śmiechu
- No tak... - odpowiedział
- Ja też tu mieszkałam - uśmiechnęła się
- Jak to "mieszkałam" ? - basior zdziwił się
- Przeprowadzam się do jaskini prywatnej. - odrzekła nie kryjąc uśmiechu
- (Basior zaczął się śmiać)
- Pomożesz mi  w przeprowadzce ? - zapytała

(Marco ? >_< Tak mnie męczyć bez weny ?)

Szakalaka bum :O

Witam panie :3
Dziś (wczoraj, ale nie wdawajmy się w nieistotne szczegóły) okazało się, że zostałem panem adminem!

-Co mam im napisać? - spytał świeży pan Admin ze zmęczeniem w głosie.
-Wykaż się kreatywnością - odpowiedziała stara pani Admin.
Po ułamku sekundy świeży pan Admin zaczął pisać w nowym poście:
"Kreatywuję..."
Jednak tylko po to, by po kolejnym ułamku sekundy go skasować i zacząć pisać ten bezsensowny dialog. Booya!

...
NIEWAŻNE.
Idźcie spać, nie czytajcie tego.

W każdym bądź razie jeśli ciągle jak zombie czytacie tego posta, a ślina kapie na wasze biurko(ew. klawiaturę[szybko ją wysusz, bo nie będę miał czyich opowiadań sprawdzać]) to wiedzcie, iż teraz... Eee... Czy cuś... No... Tak by to chyba właśnie mniej więcej wyglądało no chyba no... No...
...
...
...
...
...
NO WŁAŚNIE.
Wierzę, że jesteście ponadprzeciętnie inteligentni i rozumiecie o co chodzi takiemu prostemu człowiekowi jak ja.

No dobra... To żegnam was ozięble serdecznie moi wspaniali towarzysze niedoli(Oh, oh, oh, skreślenie, czego to ludzie nie wymyślą... Pobawię się jeszcze trochę, a Wy sobie nie przeszkadzajcie) Na czym to ja... A, no tak... Nieważne.

Jigsav

Nowy wilk!

Dołączył do nas nowy wilk - Devil.

sobota, 5 lipca 2014

Od Raima do Akiry

Raimo siedział nad Zatoczką Seanne mętnym wzrokiem wpatrując się w krystaliczne lustro wody i wsłuchując się w powoli milknące odgłosy natury. Było niedługo po zachodzie słońca. Szmaragdowy Las, za dnia pełen życia, powoli zaczął zatapiać się w nocnej monotonii i odsłaniać zupełnie nowy świat. Świat ciszy, świat spokoju, być może nudny, lecz na swój sposób piękny. Wieczór - tę porę Raimo lubił najbardziej. Nie było jeszcze wystarczająco ciemno, by potykać się o przypadkowe gałązki szczodrze porozrzucane po soczystej trawie, nie było też szczególnie ciepło. A ciepło od zawsze było wrogiem alfy. Wolał od niego zimno, bo cóż przyjemnego jest w końcu w słońcu palącym twoją skórę?
Zza zakrętu wydeptanej w leśnym poszyciu ścieżki dobiegł cichy dźwięk stawianych na ziemi kroków. Raimo uniósł uszy. Oczy nadal miał jednak zamknięte. Znacznie częściej zdawał się na zmysły takie jak słuch i węch, rzadko używał wzroku. Lekko skierował głowę w stronę źródła odgłosu.
Kroki naraz ucichły. Nieznajomy musiał się zatrzymać. Był jednak blisko. Raimo, poznając to po głośności odgłosów, szybko oszacował, że musi ich dzielić nie więcej niż siedem metrów.
- Następnym razem, proszę, powiadom mnie o swoim przybyciu. - odezwał się alfa. Oczy wciąż miał zamknięte, głos beznamiętny, bez żadnych uczuć.
- Raimo? - głos nieznajomego wyraźnie wskazywał na jego zdziwienie. Malowały się tam także nutka nadziei i podniecenia.  Raimo naraz otworzył oczy wstrzymując oddech. Znał ten głos. Znał go doskonale. - Raimo? To ty? - dodał wilk.
- Akira. No proszę. - zręcznie ukrył swoje emocje. Właściwie sam nie wiedział, co czuł. Zdziwienie. Radość. Nie... tylko trochę radości.
- Hej, coś się stało? - Akira spojrzał na alfę pytającym wzrokiem. - Nie wyglądasz, jakbyś był zadowolony ze spotkania. Raimo! Nie widzieliśmy się od wieków. Gdzieś ty się podziewał?
- Owszem, cieszę się, ale nie jestem już Raimem, którego znałeś. - wilk odwrócił głowę w kierunku zatoki. - Nie tyle pytań na raz, proszę. - Alfa pamiętał. Kiedyś byli przyjaciółmi. Dziś jednak nie potrafił pojąć... nie rozumiał, w jaki sposób potrafił tak bardzo kogoś lubić! Teraz liczył się tylko on - tylko Whispering Silence.

<< Akira? ;-; >>

Od Lily do Raima

Wędrowałam po nieznanym mi lesie nucąc sobie pod nosem. W oddali zauważyłam sylwetkę nie wiem, chyba wilka... Powoli skradałam się bliżej, ale że z moją gracją piękną skradać nawet w hałasie piły łańcuchowej nie da to wilk się odwrócił.
- Witaj istoto o rubinowych ślepiach.- uśmiechnęłam się.
Jak zwykle spodziewałam się krytycznego spojrzenia i tekstu typu: "Wiesz, zapomniałem/am o bla. bla...", ale wilk odwzajemnił uśmiech i powiedział:
- Z tej tu watahy to chyba nie jesteś... Co?
- Jest tu wataha? - zainteresowałam się.
- No... Jest... - mruknął.
- Ffff... Lily tak w ogóle jestem.
- Raimo.

<Raimo? Sorry, że krótkie, ale musiałam kompa zgasić :'( >

Od Marco do Jell

Przechadzałem się samotnie po terenach watahy. Nie jadłem nic od kilku dni, a dopiero teraz zdałem sobie z tego sprawę. Chciałem więc coś upolować. Wywęszyłem małe stadko jeleni pasących się spokojnie na małej polance. Zaczaiłem się w krzakach i zacząłem obserwować zwierzęta. Dostrzegłem osobnika, który nieco oddalił się od stada. Już miałem zaatakować, ale nagle, w lesie po drugiej stronie polany zauważyłem… ludzi. Celowali bronią w niczego nie świadome zwierzęta. Po chwili zaczęli strzelać, a wszystkie ptaki siedzące na drzewach odfrunęły przestraszone. Cofnąłem się kilka kroków, dalej obserwując, co się tam dzieje. Jelenie zaczęły uciekać, każdy biegł w inną stronę. Myśliwi zaczęli iść w moją stronę, widocznie mnie zauważyli. Głupi, mogłem przecież uciec gdy tylko ich zobaczyłem. Odwróciłem się i zacząłem biec ile sił w łapach. Co chwila słyszałem strzał. Spojrzałem za siebie, wciąż biegnąc, chcąc sprawdzić, czy ludzie dalej mnie gonią. Chyba ich zgubiłem. Nagle wpadłem na kogoś. Oboje runęliśmy na ziemię.
-Uważaj, jak idziesz!- powiedziała jakaś wadera.
-Ludzie!- krzyknąłem.
-Co?- zdziwiła się.
-Ludzie tu idą!- dodałem.
Wadera zaniepokoiła się na tę wiadomość.
-Jesteś ranny…- stwierdziła po chwili, patrząc na moje ramię.
-Cholera…- zakląłem pod nosem, przykładając łapę do rany. Dopiero teraz ją zauważyłem. – N..Nie ważne, uciekajmy!
Usłyszeliśmy krzyki ludzi. Zbliżali się do nas. Zaczęliśmy uciekać. Po paru minutach poczułem, że słabnę. Rana krwawiła coraz mocniej. Wszystko zaczęło się przede mną rozmazywać. Upadłem, po czym straciłem przytomność. Gdy się ocknąłem, był już wieczór. Leżałem w jaskini. Zobaczyłem, że na ramieniu mam bandaż. Rozejrzałem się wokoło. Zobaczyłem waderę, na którą wcześniej wpadłem. Obolały wstałem i podszedłem do niej.
-Cześć.- przywitałem się.- Co się właściwie stało?- zapytałem.
-Gdy straciłeś przytomność, musiałam oczywiście sama jakoś odciągnąć tych ludzi.
Spuściłem łeb. Poczułem się trochę głupio, że ściągnąłem na nią tych myśliwych.
-Sorry.- szepnąłem.- Jak Ci na imię?- zapytałem po chwili.
-Jell.- odpowiedziała.
-Marco.- przedstawiłem się.

< Jell :3? >

Od Night Killer'a do Raima

Mam opowiedzieć swoją historię? No dobrze, skoro muszę. Posłuchajcie więc opowieści o tym, jak ciężkie może być życie, jeśli jesteś inny niż wszyscy...
Swojej rodziny nie pamiętam. Moje najwcześniejsze wspomnienia, to kraty, ciasna klatka, ludzie, i kajdany na przednich łapach. Tak też spędziłem większość mojego życia, bo (jeśli jeszcze nie zgadliście) mieszkałem w ,"Muzeum Osobliwości". Mieściło się ono w Londynie. Przychodzili tam ludzie, patrzyli na mnie, jedni podziwiali, inni się śmiali, jeszcze inni starali się mnie zdenerwować. Ale ja, pozostawałem głuchy na wszystko. Leżałem tylko w swojej klatce, i wpatrywałem się w podłogę. Ile lat minęło? A ja wiem, chyba 4...? Ah! Zapomniałem wspomnieć, że moja klatka prawie zawsze była niedomknięta, i to właśnie ( o czym posłuchacie już za chwilę) mnie uratowało. Kiedy 4 grudnia 2013 roku w moim "domu" wybuchł pożar, zwierzęta nie miały szans na ucieczkę, tylko ja jeden, którego klatka ( jak już wspominałem) była prawie zawsze niedomknięta, bo po 1 nigdy nie gryzłem ludzi, a po 2 byłem przykuty do ściany, mogłem J A K O Ś uciec. Wytężyłem więc wszystkie swoje siły i ku mojemu wielkiemu zdumieniu, łańcuchy pękły, a ja 1 raz w życiu, byłem wolny. Uciekłem więc z "Muzeum Osobliwości" i pobiegłem przez Londyńskie ulice. Potem, widywałem wiszące na słupach i murach ogłoszenia, że uciekło niebezpieczne zwierzę, które trzeba jak najprędzej zabić... U góry widniało moje zdjęcie. Ale i na to, pozostałem niewzruszony. Na tułaczce po świecie spędziłem jakieś pół roku.
Pewnego dnia, gdy szedłem przez 8 z kolei las, zobaczyłem wilka. Magicznego wilka (wiedziałem o nich, bo kiedyś w naszym Muzeum był taki wilk, który powiedział, że też magicznym wilkiem jestem). Zagadnąłem:
- Witam.

(Raimo, zechcesz dokończyć?)

Nowe wilki!

Nowe wilki: Lizkit, Lily, Jell i Night Killer!
Zgodnie z życzeniem ♥Jack Sparrow♥ do formularza zostały dodane dwa pola na dodatkowe obrazki wilków.

Od Fallen Angel'a do Raima

Wziąłem głęboki wdech, by opanować zbyt wiele nagromadzonych emocji.
-To dobra propozycja z twojej strony...- tu oczekiwałem, że cię przedstawi.
-Jestem Raimo. Chodź samotniku pokażę ci trochę okolicy. Jest już ciemno, ale damy radę- bez słowa ruszyłem za Raimem. -To jest rzeka Hedmount Creek. Nieopodal znajduje się również polana- wilk pokazywał mi owe tereny watahy. Po pewnym czasie doszliśmy do kolejnej rzeki. Ta różniła się znacząco od poprzedniej. -Rzeka Wathe. Jak pewnie zdążyłeś zauważyć Fallen'ie, ta jest o wiele mniej spokojna- pokonaliśmy ją skacząc z jednego kamienia na drugi. Podczas wycieczki, raczej zachowywałem milczenie.- Pokażę Ci jeszcze kilka jaskiń. Wybierz sobie którąś- po obejrzeniu dwóch jaskiń zdecydowałem się na zamieszkanie w tzw. Kamiennej Kryjówce.- Muszę wracać do swoich spraw, a ty możesz iść spać. Do zobaczenia- rzekł nie patrząc na mnie, odbiegł i znikł za drzewami.
Po pewnym czasie wskoczyłem na półkę skalną w mojej jaskini i położyłem się na niej, po czym udałem się na spoczynek.

Od Raima do Fallen Angel

Raimo lekko zmrużył oczy. Umiał nadzwyczaj dobrze odczytywać czyjeś zamiary. Wystarczy tylko spojrzeć w oczy tego kogoś, a już widać w nich określone emocje: strach, wrogość, gniew. W tym przypadku nie dostrzegł żadnej z tych rzeczy, toteż zdecydował się zmienić ton.
- Samotny wilk, powiadasz? Widać, że wędrujesz już od dawna. Mogę ci coś zaproponować. - alfa wbił wzrok w ziemię jednocześnie lekko unosząc uszy. Dobrze znał właściwości swoich oczu, więc nigdy niepotrzebnie nie gapił się na innego wilka. Tak, miał właściwie pewność, że spotkanie jego spojrzenia wywołuje u innych pewien rodzaj strachu, że całe ich ciało przeszywa niepokój a myśli zaczynają się plątać.
- Słucham. - rzucił krótko Fallen, niecierpliwie wyczekując propozycji Raima.
- Mógłbyś zostać na jakiś czas w naszej watasze. Nieustanne podróżowanie nuży, a tutaj masz szansę trochę odpocząć i zebrać siły na dalszą drogę. - machnął lekko ogonem. Mogłoby się wydawać, że to pewien rodzaj okazania radości, ale nie u Raima. Ten egzemplarz machał ogonem by kogoś popędzić, choć zazwyczaj nie przynosiło to żadnych efektów, bo odbiorcy gestu niekoniecznie byli pewni jak go zinterpretować.
- Cóż, przydałoby mi się to. - Fallen starał się okazać jak najmniej emocji, lecz widocznie biły z niego radość i podekscytowanie. Alfa uśmiechnął się pod nosem. Podniósł głowę i zwrócił ją w swoją prawą stronę.
- Ostatecznie, jeżeli ci się tu spodoba, możesz zostać na dłużej. - odparł nadal odwracając od niego wzrok. Ponownie machnął ogonem.

<< Fallen Angel? >>

czwartek, 3 lipca 2014

Arkona!

Dołącza nowa wilczyca - Arkona!

środa, 2 lipca 2014

Od Fallen Angel - Pierwsze Spotkanie

Tamten wieczór zapowiadał się zwyczajnie... Ot jeden z wielu w przeciągu mojego całego, wilczego życia. Nie zapowiadało się by tamten wieczór miał zacząć nowy rozdział w moim życiu, ale nic bardziej mylnego...

Słońce właśnie zanikało za horyzontem. Ostatnie promienie słońca delikatnie rozjaśniały już ciemne niebo. Ja za to od pewnego czasu śledziłem młodą sarnę, która odłączyła się od swojego stada. Zbliżałem się ostrożnie do swojej ofiary już czując jej smak w pysku. Ni stąd ni zowąd usłyszałam dziwny szmer w zaroślach. Zwróciłem się w owym kierunku, lecz nic nie dostrzegłem. Mój wzrok powędrował ponownie na jeszcze nieupolowaną kolację. Podszedłem bliżej swojego celu. Już byłem gotowy do wyskoku, gdy nagle ktoś skoczył mi na plecy i całym swoim ciężarem przycisnął mnie do ziemi. Zwróciłem łeb w kierunku napastnika... Wilk... Ciemna, chuda postać wpatrywała się we mnie mrożącymi krew w żyłach, czerwonymi jak rubin ślepiami...
-Co ty tu robisz?!- obnażył kły i warknął, nadal przypierając mnie do ziemi.- Intruz?!
-Nie!- z trudem wyrwałem się spod jej łap. Jak taki chuderlak może mieć w łapach tyle siły?
-Więc szpieg?!- ponownie warknął, tylko tym razem głośniej.
-Wybacz mi. Tylko przechodziłem- próbowałem wyjaśnić.
-Próbowałeś polować na moim terenie!- przyjęta przez niego postawa grożącą, była wyraźnym sygnałem, że jest gotowy do kolejnego ataku.
-Więc pewnie jesteś przywódczynią na tych terenach- domyśliłem się. Położyłem uszy po sobie i zrobiłem kilka kroków wstecz.
-W rzeczy samej- przyznał.- A jeśli ty nie jesteś szpiegiem ani intruzem to kim jesteś? I skąd pochodzisz?- spytał.
-Można powiedzieć, że wędruję samotnie. Pochodzę z północnej części świata- wyjaśniłem.
-Jak ci na imię szary wilku?
-Zwę się Fallen- odparłem.- Nie szukam kłopotów...

<Raimo zechcesz dokończyć?>

Nowe wilki!

Nowe wilki: Akira, Shayde, Fallen Angel, Marco i Tianko!
Została także wprowadzona zmiana: wilki, które jeszcze nie wysłały nowych formularzy, niedługo zostaną przeniesione na inną stronę. Na stronach "Wadery" i "Basiory" pozostaną tylko postacie z aktualnymi formularzami.

WILKI ZE STARYMI FORMULARZAMI

Wataha została na nowo otwarta!

Wilki ze Szmaragdowego Lasu zostały ponownie otwarte po długiej przerwie. Jak widać wszystkie statystyki, opowiadania, a nawet niektóre zakładki zostały usunięte, za to w ich miejsce pojawił się szereg innych możliwości! Pamiętajmy, że na razie wprowadziłam podstawowe zmiany, a w ciągu najbliższych dni pojawi się ich o wiele więcej. Nie chciałam po prostu przedłużać otwarcia tylko z powodu rzeczy, które nie są w tym momencie niezbędne.
Każdy ma prawo wyboru, czy zostanie w watasze, czy nie, a jeżeli tak - czy tymi samymi, czy też nowymi postaciami. Każdy jednak jest zobowiązany wysłać nowy formularz, nawet tej samej postaci którą ma teraz, ponieważ formy uległy zmianom! Możesz skopiować stare informacje, możesz dopisać coś nowego, ale by nie panował bałagan - macie tydzień na wysłanie nowych formularzy. Przez tydzień więc wszystkie wilki będą jeszcze dostępne na stronie do wglądu, a po tym czasie wszyscy, którzy nie wysłali formularza, zostaną usunięci z watahy.

Uprzedzę teraz wszelkie pytania.

Czyli teraz cały postęp wilka, ekwipunek, statystyki - zostaną usunięte?
Dokładnie.

A czy wilcze pary zostaną usunięte?
Nie, jeżeli wilki były już w sobie zakochane/były parą wcześniej, to może tak zostać, jeżeli ich właściciele będą chcieli.

Dlaczego alfą nie jest Skaza/Gordon John/Ricochet/Pieróg z kapustą? Czemu wszystko jest zerowane?
Zważ na to, że fabularnie to całkiem nowa wataha, założona na tych terenach przez innego wilka kilka lat po rozpadzie poprzednich Wilków ze Szmaragdowego Lasu. Dzieje się to więc w innym czasie i możemy uznać, że to całkiem nowe, odrębne stado.

Czy nie mogę zachować poprzedniego formularza?
Musisz przesłać nowy! Oczywiście możesz w nim zachować to, co wypisałeś wcześniej, ale musisz go wysłać.

Czy można już pisać opowiadania?
Oczywiście :)

W razie jakichkolwiek innych pytań proszę, piszcie komentarze pod tym postem.

/Raimo