Pokiwał głową nie patrząc mi w oczy.
- Hmm... No dobra, wierzę ci. - oznajmiłam.
Oczywiście nie do końca. Basior momentalnie zmienił nastrój.
- To co, idziemy do mnie? - zaproponował.
Znamy się od 15 minut, a on już zaprasza mnie do siebie? Podejrzane. Ale cóż, zaryzykować można. W końcu i tak nie miałam nic do roboty.
- No dobra... - westchnęłam po raz tysięczny.
- Ekstra. Proszę tędy. - poprowadził mnie.
Przez jakiś czas szlismy w milczeniu. Cisza jednak została przerwana przez mojego towarzysza:
<Skazio? Zabić cie za wcześniejsze opowiadanie - 5 h dziennie myślałam o CD:/>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!