piątek, 1 sierpnia 2014

Tianko do Fallen'a

- W sumie to ja też nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Jakby nad tym chwilę pomyśleć, to obojętnie co zrobimy, wszystko stracimy po śmierci. Czyli wszystko czego dokonamy, przełoży się na naszych potomków. Idąc tym tokiem myślenia, wciąż robimy coś dla innych. – Spojrzałam na Fallen’a – Lubię takie filozoficzne rozważania. W ten sposób można dojść do tego, że nie opłaca się nic robić całkowicie dla siebie. Ale w sumie nasi potomkowie też kiedyś stracą to, co my im daliśmy.
- Ale… - zaczął basior, lecz nie dane mu było dokończyć.
- Poczekaj chwilę. Ale każdy z tych gestów, rzeczy które robimy dla siebie i bliskich, daje szczęście. A im jest go więcej, tym… No, wiesz, nie umiem tego do końca wyjaśnić – uśmiechnęłam się. – W takim razie, w życiu chodzi o to, by ułatwiać sobie nawzajem życie i uszczęśliwiać innych.
- Mniej więcej tak to chciałem dokończyć, kiedy mi przerwałaś.
- Oh, przepraszam. Chyba nigdy nie poprowadzimy normalnej rozmowy. Za każdym razem jedno drugiemu przerywa.
- Fakt. Jesteś pewna, że…
- Tak, jestem pewna, że możesz tu zostać. I nie, nie wypuszczę cię w taką ulewę po zmroku.
Zachichotaliśmy. Ułożyłam się wygodnie na skórach, które przypominały mi o przeszłych polowaniach. Basior także szykował się już do spania.
- Dobranoc – szepnęłam.
- Dobranoc – odpowiedział i za chwilę oboje pogrążyliśmy się we śnie.

Obudził mnie świergot ptaków. Otworzyłam powoli oczy, przyzwyczajając je do światła i rozejrzałam się po grocie. Musiało minąć trochę czasu, żebym przypomniała sobie wczorajsze zdarzenia. Zerknęłam na miejsce, gdzie spał Fallen. Nie było go. Na ziemi obok posłania, ujrzałam ślad pazurów. „Dziękuję, na mnie już czas” – rozszyfrowałam koślawy napis.
Szkoda, że już poszedł, ale wiem, że przygody z nim przeżyte, będę bardzo miło wspominać – przemknęło mi przez myśl.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!