- Przepraszam, polowałem na jelenia. Wszystko w porządku, nic Ci się nie stało? - usłyszałam głos jakiegoś wilka i wstałam chwiejąc się nieco na łapach.
- Nie - westchnęłam. Choć miałam do niego żal za to, że uciekł mi obiad, nie miałam dziś ochoty na żadne konwersacje.
Nic więcej nie mówiąc, ruszyłam przed siebie.
- Należysz do jakiejś watahy? - wilki, które spotkałam, nie dawały za wygraną.
- Tak - odrzekłam krótko.
- Zaprowadzisz nas do alfy?
- Ok, chodźcie za mną. - westchnęłam, nie zatrzymując się. Nie miałam dziś siły na żadne wymuszone uprzejmości, niech myślą sobie o mnie co chcą. Ale jednak nie zostawię ich tu samych.
Podeszliśmy do sporej grupki wilków. Rozpoznałam w niej Skazę, Camille i Raimo. Resztę kojarzyłam jedynie z widzenia.
- Jest tam. - Wskazałam łapą na szczupłego basiora. - Na pewno Was przyjmie, nie musicie nawet pytać - przymusiłam się do delikatnego uśmiechu. - Przepraszam, ale ja muszę już iść. Mam kilka ważnych spraw do załatwienia. Myślę, że Camille lub Skaza chętnie was oprowadzą. Do zobaczenia! - zanim mi odpowiedzieli zniknęłam w zaroślach.
<Dante? Ann? Przepraszam, za tyle czekania :/ Lepiej nie pisać ze mną do końca wakacji >.<>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!