- Ta? To fajnie. Zejdź mi z drogi. - syknęła niemile i ominęła mnie.
- Poczekaj. - krzyknąłem za nią całkiem normalnym tonem. Wadera, zważywszy na to, że pierwszy raz od naszego poznania tak się zachowałem, przystanęła. Nie ruszała się przez dłuższą chwilę, a gdy się odwróciła, westchnęła głęboko. Przez chwile pomyślałem, że rzeczywiście sam gdybym był waderą, zdenerwowałbym się, ale też i wystraszył się.
- Przepraszam. - zwiesiłem głowę. - Przepraszam... - powtórzyłem smutniej i po chwili czekania na reakcję wadery, odwróciłem się z zamiarem odejścia. Zatrzymała mnie jednak.
<Ver?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!