Przysiadłem do wadery spojrzałem na waderę i rzekłem.
-Przepraszam cię ,że osądziłem cię pochopnie wybacz po prostu już kiedyś widziałem ten medalion. Wadera wzięła głęboki oddech i spojrzała na mnie z uśmiechem.
-Wybaczę ci. Na imię mam Arkona.
-Ja Night miło mi.
Uśmiechnęliśmy sie do siebie. Zasnąłem kiedy sie obudziłem było koło 19.00 znowu burczało mi w brzuchu Arkony koło mnie nie było. Niedaleko była niska jabłoń postanowiłem pierwszy raz w życiu spróbować jabłka. Kiedy sięgałem po jabłko , powstrzymał mnie okropny ból pod żebrami padłem na ziemię widziałem swoją krew. Słabo widziałem. Dostałem jeszcze w nogę. To był myśliwy. Szedł do mnie z bronią i swoimi psami ostatkiem sił podniosłem się i rzuciłem się na psy. Były to dwa psy myśliwskie , byłem osłabiony nie miałem siły z nimi walczyć. Człowiek mierzył do mnie z broni kiedy miał strzelić nagle przybiegła Arkona z jakimś basiorem i odpędzili psy i myśliwego straciłem przytomność. Słyszałem Głosy...
(Arkona)? (Jakiś basiorze)?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!