Po małej przygodzie z Mayą polubiłam ją i miałam nadzieję ,że jeszcze nie raz się spotkamy. Przyjemnie się z nią rozmawiało i byłam zawiedziona tym że czas tak szybko leci. Vi pewnie zachodziła w głowę gdzie się szwendam. Więc musiałam jak najszybciej wrócić do domu ,truchtałam przez polanę obserwując zachodzące słońce. Jeden skok, potem drugi i jeszcze jeden. Byłam już prawie na miejscu. Właśnie w tym momencie zobaczyłam Eivę pochylającą się nad jakąś rośliną . Zakradłam się z jej prawej strony, i skoczyłam powalając nas obie. Przetoczyłyśmy się spory kawałek i zatrzymałyśmy się w chmurze kurzu.
-Kasumi!!! –Eivie najwyraźniej nie spodobał się mój mały wygłup, choć wcale się nie dziwię xD
-Sorka, ale hej! Bywało gorzej.- zaśmiałam się. Otrzepując się z kużu i udając że nie widzę jej morderczego spojrzenia poszłam zobaczyć jaki krzak zainteresował moją siostrę. Ze wstrętem zauważyłam że to truskawki.
-Nigdy nie nauczysz się witać jak normalny wilk?- spytała skubiąc z krzaka jeden owoc z wyzywającym wyrazem oczu.
Skrzywiłam się na samą myśl o jego smaku.
-Nie, raczej nie…- uśmiechnęłam się półgębkiem.- A ty nigdy się nie nauczysz że truskawki to zło?
<Vi? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!