piątek, 1 sierpnia 2014

Chapter Additen - Quest 9

W wilczym życiu bywa tak, że czasem spotykasz osobniki nastawione pokojowo, czasem nie. I od tego jak się zachowasz zależy całe wasze ,,powitanie/poznanie’’. Odkąd dołączyłam do watahy WzSL zawsze spotykałam przyjazne wilki. Jednak dzisiaj podczas wędrówki po górach Meardrick natrafiłam na pewnego jegomościa. Nasze spotkanie przebiegało następująco:
,,Przebiegałam właśnie przez szczyt, kiedy na niebie ujrzałam wielkiego białego orła. Zatrzymałam się i zaczęłam mu się przyglądać. To jednak nie był orzeł. To był wielki biały wilk! Skrzydlaty! Po raz pierwszy zobaczyłam takiego na oczy. Wiedziałam, że u nas w watasze też są skrzydlaci na przykład Fallen, ale nigdy go jeszcze nie widziałam. Wilk chyba mnie nie zauważył. Cały czas latał sobie nad szczytami drzew i powoli pikował w dół zbocza. Chciałam koniecznie go poznać i zbiegłam na dół. Niestety było zbyt stromo i zaczęłam się staczać co chwilę obijając o ziemię. Kiedy wylądowałam, mocno pacnęłam o glebę. Wszystko mnie bolało, a najbardziej głowa. Otworzyłam oczy i ujrzałam wielkiego białego wilka z czarnymi znaczeniami na łapie. Wokół niego unosiła się jakaś dziwna aura. Patrzył na mnie, nie bynajmniej tak mi się zdawało. Wilk miał oczy zasłonięte białą chustą. Podniosłam się na cztery łapy, spojrzałam na niego i powiedziałam:
- Cześć. Jestem Chapter Additen, a ty?
Wilk zmierzył mnie od łap do głowy, po czym zatrzymał wzrok na mojej szyi. Szybko przeniósł się na moje ślepia. Uśmiechnęłam się. Wilk rozłożył skrzydła i energicznie nimi machnął. W mojej głowie rozległo się warczenie. Cofnęłam się o parę kroków. Wilk regularnie machał skrzydłami i warczał coraz głośniej. Odwróciłam się i zaczęłam uciekać. Serce waliło mi w piersiach. Nie przebiegłam nawet trzydziestu metrów, jak wylądował przede mną. Zatrzymałam się gwałtownie. Wilk zwinął skrzydła i skoczył na mnie. Uskoczyłam w bok. Ten był jednak bardzo zwinny i od razu ponowił atak. Uchyliłam się. Wilk przeleciał nade mną. Nie zdążyłam nawet podnieść głowy jak zwaliło mnie na ziemię potężne uderzenie jego skrzydła. Wilk skoczył na mnie i przygwoździł. Obnażył białe kły i warczał. Próbowałam się wyrywać. Jednak to nic nie dało, było on za ciężki. Nagle basior zamilkł. Usłyszałam wtedy czyjeś kroki. Wilk spojrzał mi w oczy i usłyszałam w głowie slowa wypowiedziane głębokim basem.
- Jeszcze kiedyś się spotkamy Chapter Additen.
I odleciał. Patrzyłam jak szybko znika w gęstych chmurach. Jeszcze przez chwilę leżałam na ziemi, kiedy z zarośli wyszła Verona. Zatrzymała się i spojrzała na mnie.
- Cześć – uśmiechnęłam się – co słychać?
Wilczyca patrzyła na mnie dziwnym wzrokiem.
- W porządku. Szukałam Ciebie.
- Mnie? – spytałam zdziwiona
- Tak Ciebie – odrzekła – Chciałam Ci przekazać, że do watahy dołączyło parę nowych wilków. Może chciałabyś ich poznać?
- Bardzo chętnie – powiedziałam i ruszyłam za Ver. Po drodze cały czas nurtowały mnie słowa basiora ,,Jeszcze kiedyś się spotkamy’’. Ciekawe o co mogło mu chodzić…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!