piątek, 1 sierpnia 2014

Od Verony - Wielkie Polowanie - Czarny Kotek

Kot? Kolejną zdobyczą ma być KOT!? Co następne, świnka morska czy chomik? A może od razu mysz? Nie, jeszcze lepiej: mrówka! KOTEK!? W dodatku nie napisano gdzie go znaleźć. Wracała do jaskini po jej ukochaną sakiewkę. Przewiesiła ją przez łapę i ruszyła do Lasu Gaudi. Był jej ulubionym miejscem, w którym mógł kryć się kolejny punkt Wielkiego Polowania. Przysiadła przy skałce wystającej z trawy. Nagle usłyszała miauknięcie. Odwróciła łebek i ujrzała go. Wstrętny, zapchlony kocur z zapałem czyścił sobie łapkę. Verona bez wahania rzuciła się na kota, jednak on błyskawicznie zeskoczył na ścieżkę. Zdezorientowana spojrzała na niego. Rzucił jej przeciągłe, lekceważace miauknięcie. O nie, nikt nie będzie lekceważył Verony! Zaatakowała go; on znów uciekł. Przygotowała się i skoczyła przygniatając go. Chciała go zagryźć, lecz on wydostał się. I wtedy przypomniała jej się piosenka Skazy. "Wyrwij kotu jedną nogę, żeby zdechł, żeby zdechł...". Ver spojrzała na kota, który znów wylizywał łapkę. Podeszła troszkę do niegoi jej zęby zacisnęły się na wylizywanej łapie. Mimo, że drapał waderę po pyszczku z determinacją szarpała go za kończynę. Jego miauki stały się głośniejsze, gdy łapa wypadła ze stawu. Po chwili było po wszystkim. Muszę zapamiętać, by podziękować Skazie, pomyślałam. I uśmiechnęłam się do siebie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!