Lato… najpiękniejsza pora roku. Oczywiście zaraz po zimie. Słońce wstaję już o trzeciej nad ranem, zachodzi po dwudziestej drugiej, cały dzień jest ciepło i można spokojnie pływać bez obawy o przeziębienie… cudownie. Lato to także czas na spacery i wspólne zabawy z przyjaciółmi. Nawet mroczna strona lasu wydaje się odrobinę przyjaźniejsza. Każdy powinien korzystać z lata ile może. Dlatego ja postanowiłam się przejść wzdłuż rzeki, gdzie jest chłodno i przyjemnie. Słuchałam jak ptaszki ćwierkają, rybki się pluszczą w rzece. Raj na ziemie. A i od czasu do czasu puszczałam się biegiem przed siebie. Spotykałam wylegujące się wilki. Wszyscy byli zadowoleni. Nikt się niczym nie przejmował. Tylko ja miałam ciągle jakieś dziwne przeczucie, że ktoś mnie obserwuje. Czasem tak jest, że Cię złapie i nie chce puścić, i wtedy wszędzie widzisz jakiegoś śledzącego. Nie lubię tego uczucia. Co chwilę się zatrzymywałam i
rozglądałam, węszyłam w powietrzu, nasłuchiwałam i nic. Owszem wyczuwałam jakieś obce zapachy, ale znajdowałam się blisko granicy z inną watahą więc nie mogłam brać tego za sygnał. W końcu jednak znalazłam owe źródło niepokoju. Parędziesiąt metrów przede mną przy granicy lasu, zauważyłam skradającego się wilka. Wilk, a raczej wilczyca poruszała się niespokojnie, cichutko, cały czas się skradając. Była bardzo chuda. Co jakiś czas zerkała na mnie nerwowo. Przystanęłam i czekałam co ona zrobi. Powolutku, kroczek za kroczkiem zbliżała się w moją stronę. W końcu chyba zdobyła się na odwagę i podbiegła na tyle, abyśmy mogły swobodnie porozmawiać.
- Witaj – przywitałam ją – Jak Ci na imię?
- Myst – powiedziała – To twoja wataha?
- Nie – uśmiechnęłam się – ale mogę zaprowadzić Cię do alfy jeśli chcesz.
<Myst, i co ty na to?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!