niedziela, 3 sierpnia 2014

Skaza de Noir do Chapter Additen

Wygrzewałem się na kamieniu nad rzeczką. Tego dnia pogoda wyjątkowo dopisywała. Słońce grzało niemiłosiernie, jednak ja uwielbiam ekstremalne pogody i skrajne temperatury. Najbardziej z nich uwielbiam jednak połączenia upału i suszy oraz zimna i ulew. W takie dni większość wilków siedzi u siebie w domach, jaskiniach, norach czy jamach, co oznacza święty spokój. Żadnych głupich pytań i wywiadów.
Tego dnia miało być inaczej. Do rzeki zbliżała się jakaś wadera w grafitowym kolorze z turkusowymi pasemkami. Postanowiłem się nie wychylać i nie rzucać w oczy, jednak ona mnie zauważyła.
- Cześć! - krzyknęła z przeciwnego brzegu. Leniwie podniosłem łeb i burknąłem:
- Witaj. 
- Jestem Chapter Additen.
- A ja nie.
- Wybacz, nie dosłyszałam.
- Skaza de Noir. - odparłem wreszcie. Pomyślałem, że skoro ona popsuła mój dzień, to teraz czas abym ja zrobił to samo wobec niej. Szybko wstałem i jednym susem przeskoczywszy wodę doskoczyłem do Chapter Additen.
- Skazaaa. - wyszeptałem jej złowieszczo do ucha i chyba nawet udało mi się lekko ją przestraszyć. Wadera spojrzała na mnie jak na idiotę, a ja zlizałem resztkę wody z jej prawego ucha. Prąd był wysoki i niemal cała była mokra. Wzdrygnęła się lekko, zabrała je i uśmiechnęła nieśmiało, chyba nie do końca wiedząc jak się zachować.
- Tooo, co teraz? - mruknąłem uwodzicielsko. - Hym hym hym... hymymymy - dodałem i znów zacząłem śmiać się szaleńczo i tarzać na wysuszonym placu trawy.

<Chapsiu?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!