- Wszystko dobrze? - spytałem z niepokojem w głosie. Szturchnąłem waderę łapą i odchyliłem jej łebek do góry. - Chap, wszystko gra?
- Wadera ujrzawszy mnie napięła mięśnie jakby się mocno wystraszyła. Zaczęła dyszeć niespokojnie i szeroko otworzyła oczy.
- Chap, spokojnie, to tylko ja. - patrzyłem na nią z przerażeniem i bez zrozumienia w oczach. - Chap, to ja Skaza. Uspokój się.
< Chapsiu? Czemu w większości swoich opowiadań robisz ze Skazy starego erotomana-gawędziarza i utrzymujesz, że zakochał się w Veronie, pomimo jego rzeczywistych odczuć, zamiarów i charakteru? : o >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!