-Boże jak mnie wystraszyłaś - powiedziała - Co słychać?
Wzruszyłam ramionami.
- To, co zwykle - odmruknęłam bez jakichkolwiek emocji - A u ciebie?
- Też po staremu... - powiedziała i spojrzała w kierunku lasu - Słyszysz to?
Powiodłam wzrokiem w tamtym kierunku i w czasie tej ciszy usłyszałam cichy dźwięk, bardzo niski, jak pomruk jakiejś istoty - ostrzegawczy pomruk. Spojrzałam na pysk Add.
- Nie mam pojęcia... Niedźwiedź? Mongrel? Sahyda? Jakieś upiory... mam nadzieję, że nic z tego...
- Nie... Wydaje mi się... że to może być coś gorszego - mruknęłam ledwo słyszalnie, ale nie wiedziałam czy wadera zrozumiała to co mówiłam. Jednak ta spojrzała na mnie niepewnie.
- Co masz na myśli?
Zawsze radosna Chap była teraz przygaszona z poważnym wyrazem twarzy. Patrzyła na mnie bez mrugnięcia.
- Nie wiem - odpowiedziałam patrząc prosto w oczy mojej towarzyszki. - To... to się zaczęło dopiero przed chwilą?
- Nie... jakieś dwie godziny temu.
- Rza... - warknęłam. Co to, do ludzkich łap, miało być? - Ciągnie się bez przerwy? Od dwóch godzin?!
- Z przerwami, ale tak...
Nie mogłam dalej stać i zastanawiać się co to jest. Poszłam w tamtym kierunku, tak nagle że niemal nie przewróciłam Add. Szybko dogoniła mnie.
- Agila, czemu ty... - zaczęła.
- Co ile były przerwy? - przepytywałam dalej waderę.
- Nie wiem to trwało jakieś dziesięć minut, a przerwy po piętnaście.... ja stałam tam od dwóch godzin, bo ten dźwięk na początku mnie zdziwił, bo nie mogłam go do niczego dopasować. Jeszcze bardziej się zdziwiłam, że jest aż tak regularny. O co chodzi? Agila!
- O cokolwiek chodzi nie jest to normalne... - powoli dźwięk zaczął ponownie do mnie dochodzić. - Tylko że... regularne... jeśli to jest to co przychodzi mi na myśl... To nasza wataha długo nie przetrwa, ale jeśli nie to najwyżej my zginiemy...
<Powoli koniec, rodzice mnie wołają :C Add? NAstepne opo w twojej perspektywie>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!