środa, 13 sierpnia 2014

Od Hatsuyuki'ego do Dean

Szedłem w stronę polany, bo tam chciałem odpocząć od hałasów i wszystkich innych rzeczy, które mnie otaczają. Było to jedyne miejsce gdzie mogłem sobie odpocząć.
Nagle zatrzymałem się. Ktoś mnie uprzedził z wypoczynkiem. Na polance leżała jakaś wadera. Nie odpuściłem sobie. Szedłem dalej. Położyłem się z dala od wadery. Ta patrzyła na mnie kątem oka i udawała, że śpi. Jednak ja to zauważyłem. Przewróciłem oczyma i odwróciłem się do niej tyłem. Po chwili wadera wstała i podeszła do mnie.
- Dean. - rzekła krótko i usiadła na przeciwko mnie. Wzruszyłem ramionami i odwróciłem się od niej. Wadera westchnęła. Uśmiechnąłem się do siebie. Także usiadłem.
- Ja... Ja jestem Hatsuyuki. - rzekłem z uśmiechem, ale nadal byłem do niej odwrócony. Wadera położyła się.
- No i? - próbowała zrobić mi na złość. Popatrzyłem na nią ze zdziwieniem.
- A więc... Chyba źle zaczęliśmy. Ja jestem Hatsuyuki. A ty Dean nieprawdaż?
- Przecież niedawno powiedziałam jak mam na imię. - rzekła obojętnie.
- Aha... - poczułem się trochę głupio. No, ale cóż... Nie moja wina, że chciałem odpocząć, a ona mi przeszkodziła w odpoczynku.

Dean?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dodaj komentarz - odciśnij swoją łapkę!